Poród domowy. Kobiecie łatwiej jest walczyć z bólem

Ula Sobol
Bartosz Frydrych
- Kiedy zapoznałam się z tematem porodu domowego, wiedziałam, że taki właśnie start chcę dać mojemu drugiemu dziecku - wyznaje 33-letnia Zuzanna Klita z Rzeszowa.

Zuzanna jest szczęśliwą matką dwójki dzieci: 5-letniej Zosi i 2,5-miesięcznego Tadeusza, którzy przyszli na świat drogami natury. Różnica taka, że dziewczynka urodziła się w szpitalu, a Tadeusz w domu.

Zdrowy, krzepki chłopczyk po urodzeniu ważył 4260 g i mierzył 56 cm. Jak to się stało, że Zuzanna świadomie zdecydowała się na poród domowy?

- Najpierw trafiłam na grupę na Facebooku: Poród domowy - opowiada Zuzia. - Kiedy już zapoznałam się z tematem, wiedziałam, że to jest to i że taki właśnie start chcę dać mojemu drugiemu dziecku. Na grupie poznałam koleżankę Magdę, dzięki której oswoiłam się z porodem w domu.

Drugim powodem, dla którego dziecko Zuzanny miało urodzić się w domu, był temat szczepień.

- Niekoniecznie chciałam szczepić swoje dziecko w dniu narodzin - wyznaje rzeszowianka. - Niefajne jest to, że rodzicom odbiera się możliwość decydowania o zdrowiu ich dzieci.

Zuzia zawsze dbała o siebie, o właściwe odżywianie i ruch na świeżym powietrzu. W czasie ciąży poddawała się wszystkim zalecanym badaniom. W przygotowaniu do porodu pomagała jej joga, dzięki której miała ona większą świadomość swojego ciała.

- Uczestniczyłam też w kręgu kobiet, na którym dostałam dużo wsparcia i dobrych słów - dopowiada Zuzia. - Na bieżąco były grupy internetowe oraz literatura, która w tym czasie bardzo mnie interesowała.

Nie miałam żadnych wątpliwości

Zuzia była zdecydowana, że chce rodzić w domu, ale na tę wiadomość bliscy reagowali różnie. - Mąż początkowo najzwyczajniej w świecie obawiał się wielu rzeczy, a ja stopniowo i cierpliwie opowiadałam mu, jak to wszystko będzie wyglądać, jakie leki będzie miała przy sobie położna, która będzie nam towarzyszyła w czasie porodu - opowiada rzeszowianka. - Moje słowa powoli go uspokajały. Krzysiu wie, że nie tylko jestem silną, upartą, stanowczą osobą, ale także, że bardzo będę potrzebowała jego wsparcia.

Ryzyka związanego z porodem w domu obawiali się jednak rodzice Zuzanny. - Najśmieszniejsze jest to, że moja ukochana babcia, Zosia, która dwójkę swych dzieci urodziła w domu, jak tylko usłyszała o moim pomyśle, błagała mnie, żebym jednak nie rodziła w domu - uśmiecha się Zuzia.

Ona jednak nie miała żadnych obaw.

- A wręcz przeciwnie. W porodzie w domu widziałam same zalety - mój dom, moja wanna, moje łóżko, moje dziecko, nietknięte przez nikogo zaraz po porodzie - wylicza.

Tymczasem lekarz obawiał się, że Zuzanna nie donosi ciąży do 34. tygodnia.

- W ciąży borykałam się z ostrym białkomoczem. Zaczęłam leczyć się na własną rękę, bo nikt w szpitalu nie zapewniłby mi diety i leków, jakie mogłam mieć w domu. Ciśnienie było dla mnie najważniejsze, a to było książkowe. Wyniki się poprawiły. Myśli były przyjazne, więc brnęłam ku swojemu marzeniu - opisuje Zuzanna.

Przygotowując się do porodu domowego, nie postawiła mieszkania na głowie, nie było generalnych sprzątań. Zaopatrzyła się w ręczniki, podkłady i folie.

Zaczęło się… Nie panikowałam

Termin porodu Tadeusza ustalony był na 17 czerwca.

- Tadzio nie był szybki, jak moja córcia Zosia urodzona w 37. tygodniu ciąży. Na badanie kontrolne pojechałam 21 czerwca, 4 dni po terminie. Już po KTG widziałam skurcze. Badanie lekarskie pokazało rozwarcie na 3,5 cm - wspomina Zuzia.

Lekarka wysłała ciężarną i jej męża na izbę przyjęć. - A my zapakowaliśmy się w auto i ruszyliśmy do domu. Cieszyłam się, że to już. Ta chwila to pomieszanie ekscytacji z melancholią, że zaraz urodzi się cud - dodaje ze wzruszeniem Zuzia.

Gdy wróciła z mężem do domu, poród zaczął się na dobre. - Mąż pozmywał jeszcze podłogi i zadbał, aby to miejsce, w którym miałam rodzić, było zabezpieczone, tak, aby niczego nie pobrudzić - streszcza Zuzia.

Później już były skurcze co dwie minuty.

- Dzwonię do położnej. Ona każe mi wejść do wanny. Dzwonię też do przyjaciółki Luizy. I jeszcze najważniejsze - rosół zdążyłam nastawić. Mąż zmywa podłogi, a ja wchodzę do wanny - relacjonuje Zuzia.

Do rodzącej Zuzi dociera jej koleżanka Luiza. Jej masaż przynosi wielkie ukojenie. Przyjeżdża również położna. - Wychodzę z wanny i mam już pełne rozwarcie. Nie mogę znaleźć sobie pozycji. Z klęczek nie mogę się podnieść, na stojąco za szybko, w końcu na boku było w miarę. Skurcze są potężne. Oddech, jak dmuchanie dmuchawca, przynosił ukojenie - opowiada Zuzia.

Przenosi się na kanapę do salonu. Krzyczy głośno. - I te krzyki pomogły - śmieje się Zuzanna. - Nagle poczułam koniec skurczów i nadszedł czas na parte. Czułam już główkę.

Parte trwały 5 minut, a cały poród - godzinę. I cudowny moment - położna położyła Zuzannie synka na klatkę piersiową.

Mierzenie i ważenie w domu

W trakcie porodu Tadeusz nie wydał z siebie żadnego krzyku. - Nikt go nie zabierał. Został od razu przystawiony do piersi, zasnął i spał aż do północy. Później obudził się, zjadł i znowu spał do godz. 5 rano - opowiada Zuzia.

Położna spędziła z Zuzanną jeszcze dwie godziny. Sprawdzała, czy nie ma krwotoku, czy matka i dziecko czują się dobrze.

- Później nastąpiło mierzenie i ważenie. Tadzio ważył 4260 g i mierzył 56 cm. A ja w końcu mogłam zjeść swój upragniony rosół - śmieje się Zuzia.

Cały proces porodu przeżyła bardzo świadomie. - Zmieniałam pozycję, kiedy chciałam. Do dziś pamiętam rosół, który gotowałam w skurczach, dzięki któremu szybko odzyskałam siły - mówi Zuzia.

W trakcie porodu Zuzannę wspierali mąż i przyjaciółka Luiza. - A mentalnie i zdrowotnie dwie dobre dusze - Magda, doula (przyjaciółka na czas ciąży, porodu i połogu, która prowadzi przez różne trudności - przyp. red.) oraz Gosia, koleżanka z Florydy, mój osobisty lekarz - uśmiecha się Zuzanna. - To jest nie do opisania, co czułam. Spokój, brak pośpiechu i każdy ruch dziecka w kanale rodnym. Towarzyszyła mi wielka świadomość i moc kobieca. Luiza masowała mi odcinek krzyżowy.

- Ogarniała mnie wdzięczność i jednocześnie ogromne podekscytowanie, że mogę być w tak ważnej chwili przy Zuzi - wspomina Luiza Korzeniowska. - Zapisałam to wydarzenie głęboko w pamięci i wracam do niego, kiedy chcę sobie przypomnieć, ile pięknej siły i sprawczości tkwi w każdej kobiecie, jeżeli zaufa sobie, naturze i przestrzeni.

Zuzanna zapewnia, że zdecydowałaby się na taki poród po raz drugi. - Mąż stwierdził, że była to najlepsza decyzja w naszym życiu - dodaje.

- Patrząc na męża Zuzi, widzę, jaki potencjał miłości, wsparcia i akceptacji potrafi dać mężczyzna kobiecie, którą prawdziwie kocha i z uwagą przygląda się jej potrzebom - komentuje Luiza.

Poród domowy. Zalety i wady

- Jednym z minusów porodu domowego jest brak sprzętu specjalistycznego, który jest wyposażeniem każdej szpitalnej sali porodowej - zaznacza Ewelina Rusinek, położna ze Szpitala Specjalistycznego PRO-FAMILIA w Rzeszowie. - W szpitalu mamy też blok operacyjny, gdzie w razie potrzeby możemy natychmiast zrobić cięcie cesarskie. Bo kiedy ciąża była fizjologiczna i rozpoczął się poród fizjologiczny, to nie oznacza, że wykluczone są powikłania. Wszystko może się zmienić z minuty na minutę.

Jeśli więc zdecydowaliśmy się na poród w domu, musimy mieć możliwość jak najszybszego transportu do najbliższego szpitala. Najbezpieczniej byłoby w takiej sytuacji wezwać pogotowie. Z tego właśnie płynie obawa, czy zdążymy, jeśli coś się dzieje.

- To musi być świadoma decyzja i zgoda pacjentki - podkreśla Ewelina Rusinek.

- Rodząc w domu, kobieta ma zapewnioną intymną atmosferę, która może ułatwić radzenie sobie z bólem. Jest też w swoim naturalnym środowisku, gdzie czuje się swobodnie, otoczona rodziną. Do porodu potrzebujemy też niezachwialnego wydzielania odpowiednich hormonów, które ten poród prowadzą, np. oksytocyny. Dla niektórych rodzących strach związany z przyjęciem do szpitala powoduje nadmierne wydzielanie hormonu stresu, czyli adrenaliny. Wysoki poziom adrenaliny powoduje spadek poziomu oksytocyny, w efekcie może przedłużyć poród. W porodzie domowym to wszystko będzie przebiegało bardziej naturalnie niż w szpitalu, gdzie jest większa liczba ingerencji w poród. Rodząca jest częściej badana, wykonujemy KTG, a w domu nie ma potrzeby częstego badania lub możliwości wykonania KTG. Nie znaczy to jednak, że poród w warunkach szpitalnej sali nie może być intymny i w pełni naturalny - zastrzega położna.

Rolę szpitala pełni położna

Poród domowy nie jest finansowany przez NFZ. Na Podkarpaciu jego koszt waha się w granicach 1500 - 2000 zł.

W Warszawie ceny zaczynają się od 4000 zł. W czasie porodu domowego wszystkim opiekuje się położna. - To ona pełni rolę szpitala, zajmuje się formalnościami - opisuje Zuzanna. - Zgłasza dziecko do USC, dostarcza dokumentację potrzebną do otrzymania macierzyńskiego, m.in. zaświadczenie o porodzie.

Ważna rola przypadła też mężowi Zuzanny. To on nadał imię dziecku w USC.

Tadeusz to pierwsze dziecko, które w 2017 r (do czerwca) rodzone było w domu. Położna, która uczestniczyła w porodzie Zuzi, była jedyną położną w Rzeszowie, która zdecydowała się na taki poród.

Wideo

Materiał oryginalny: Poród domowy. Kobiecie łatwiej jest walczyć z bólem - Plus Nowiny

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3