Mikołaj Marcela z UŚ: Tradycyjna szkoła może nie być potrzebna. Odejdzie wiele metod, które pozorują naukę i stawiają na posłuszeństwo

Grażyna Kuźnik
Czy lockdown zmieni trwale polską szkołę? Jakie zalety dla rozwoju dziecka ma zdalna nauka? Dlaczego najbardziej przeciwni nauce z domu są rodzice i czy na pewno powinni pomagać dzieciom w odrabianiu zadań? Rozmawiamy o tym z dr. Mikołajem Marcelą, literaturoznawcą z Uniwersytetu Śląskiego, autorem książki "Jak nie spieprzyć życia swojemu dziecku”.

Dzieci spadają nam z piedestału. Nie tylko oskarża się je o przenoszenie koronawirusa, ale stają się problemem, bo nie wiadomo, jak zapewnić im całodniową opiekę. Od 9 listopada dzieci z najmłodszych klas również uczą się tylko zdalnie.

Dopiero z czasem docenimy taki tryb nauki. Badania w Stanach Zjednoczonych wykazały, że u dzieci uczących się w domu w trakcie lockdownu poziom stresu i stan napięcia zmniejszyły się o ok. 20 procent. W Polsce pierwsze wyniki badań wskazują, że mamy do czynienia z podobną sytuacją, choć nie dotyczy ona aż tak dużej grupy osób. Amerykańskie badania pokazały, że dla rodziców, pomijając indywidualne trudne sytuacje, takie rozwiązanie również jest korzystne. To samo pewnie można odnieść do polskich warunków. Przecież dziecko trzeba było wcześniej zawieźć do szkoły i odbierać, wozić je na zajęcia dodatkowe. Wszyscy byli ciągle w biegu. Teraz rodzice często są „skazani na dziecko”, ale przy odpowiednim podejściu to może być wartościowy czas spędzony wspólnie ze sobą. Problem w tym, że w Polsce większość rodzin mieszka w niewielkich mieszkaniach, co rodzi zupełnie nowe problemy w obliczu zamkniętych szkół.

Rodzice narzekają, że zastępują nauczycieli, muszą się z dziećmi uczyć, bo same z nauką zdalną nie dają sobie rady. Jest dla nich za trudna.

Samodzielności i samodyscypliny trzeba dzieci uczyć od małego, głównie dając im przestrzeń do popełniania błędów i odpuszczania nadzoru nad nimi. Jestem przeciwnikiem odrabiania lekcji razem z dzieckiem. Tym samym dzieci nie uczą się, że zdobywają wiedzę i umiejętności dla samych siebie i własnej satysfakcji. Im szybciej dziecko (i rodzic) zrozumie, że taki powinien być cel edukacji, tym lepiej.

Nie przeocz

Dorośli nie powinni nadzorować nauki dzieci?

Raczej im w niej towarzyszyć i wspierać, pozwalając z jednej strony - na pracę nad odpowiedzialnością u dziecka, a z drugiej - na rozwój jego zainteresowań. Znam wiele przykładów z życia, gdy prymusi, piątkowicze ze wszystkiego z góry na dół w szkole, nadzorowani i kontrolowani przez rodziców, nie bardzo poradzili sobie w dorosłym życiu. Tym, którzy mieli własne konkretne zainteresowania i plany, a w szkole radzili sobie przeciętnie, wiedzie się lepiej. To potwierdzają także między innymi chińskie badania nad tamtejszą edukacją.

Dziecko samodzielne nie zawsze jest posłuszne, nie wpisuje się w schemat ulubieńca pani.

Na naszych oczach polska szkoła po raz pierwszy od 200 lat poważnie się zmienia. Odchodzi w przeszłość tradycyjny dryl i lęk, który panował w klasach. Uczniowie na lekcjach często bali się poniżenia na oczach kolegów, ośmieszenia. Nierzadko nagradzane było posłuszeństwo, niesprawianie nauczycielom problemów, siedzenie cicho. Tak uczyło się nasze się społeczeństwo. Cieszę się, że to się zmienia pod wpływem tej niecodziennej sytuacji. Oczywiście nie zawsze i nie wszędzie. Są w Polsce cudowni nauczyciele, którzy do edukacji podchodzą zupełnie inaczej! Co ciekawe i warto o tym wspomnieć, internet zmienia nasz sposób komunikacji i pozwala na więcej niektórym uczniom. Sam na moich zajęciach zdalnych przekonuję się, że studenci wypowiadają się bardziej otwarcie, ciekawiej, kiedy czatujemy ze sobą bezpośrednio, czasami bez kamer, rozmawiając i pisząc do siebie. Osoby, które do tej pory bały się zabierać głos lub czuły się niekomfortowo w trakcie spotkania twarzą w twarz, teraz są aktywne. Chyba taka jest przyszłość szkoły.

Musisz to wiedzieć

Przeciwnicy jednak twierdzą, że w ten sposób wychowamy anarchistów, którzy będą podważać zasady życia społecznego.

Nie obawiałbym się o to. Najważniejsze jest to, że osoba, która samodzielnie myśli i zna swoją wartość, będzie potrafiła odnaleźć się w świecie i wykorzystać swój potencjał dla dobra ogółu. Obawy przed edukacją, która w wielu przypadkach dzięki uczeniu zdalnemu odchodzi od tego typowego modelu, jaki znamy ze szkół, mogą mieć rodzice wyrośli w opresyjnych szkolnych warunkach. Dla nich trudne może być odnalezienie się w obecnych przemianach – zarówno społecznych, jak i edukacyjnych. Wydaje im się, że ocenianie, szkolna rywalizacja oraz stosowanie nakazów i zakazów to niezbędne elementu w przygotowaniu do dorosłego życia, bo w pracy też będzie przełożony, któremu trzeba będzie kłaniać się w pas. Rodzicom trzeba pomóc w nowej sytuacji, dać im wsparcie, dlatego taka ważna jest rola poradników.

Podobno nauka w domu zamiast w szkole zaburza życie rodzinne. Domownikom przybyło obowiązków, a ubyło przestrzeni. Siedzimy sobie na głowie, o kryzys nietrudno.

To prawda, że nasza przestrzeń skurczyła się do mieszkania, kontakty często do osób najbliższych. To trudna sytuacja. Ale chyba powinniśmy się powoli do niej przyzwyczajać, bo wszystko wskazuje na to, że to zmiana na dłużej. I ta zmiana jeszcze mocniej wpłynie na kształt edukacji. Do tej pory szkoła wyglądała tak jak wyglądała, bo wyrastała z modelu uprzemysłowionego – świata, w którym najpierw ojciec, a potem także matka, pracowali od 8.00 do 16.00 poza domem i ktoś musiał się zająć dzieckiem. Teraz praca – jak przed okresem industrializacji – wraca do domu.

Zobacz koniecznie

To budzi wiele wątpliwości. Większość rodziców jest chyba przeciwna.

Rodzice i dzieci będą musieli nauczyć się znów funkcjonować w tej samej przestrzeni i wypracować nowy model na swoje życie. Z jednej strony, sprawi to, że dawna szkoła za niedługo może nie być potrzebna, a coraz więcej rodziców zdecyduje się na edukację domową (zresztą, już teraz to widać). Z drugiej strony, dzieci w domu mają naprawdę fantastyczne warunki do uczenia się. Przecież przebywanie w kuchni to genialna lekcja biologii, chemii, fizyki czy matematyki. Wspólne oglądanie filmu z rodziną można zamienić w wartościową lekcję historii. To wszystko kwestia odpowiedniego spojrzenia.

Technologia i pandemia przewartościują nam życie. Na zawsze?

Nie ma od tego odwrotu. Nadal wiele rodziców uważa, że komputer, nauka zdalna, gry komputerowe czy aktywność w mediach społecznościowych są zagrożeniem dla edukacji. Ale to nie takie proste. Nowe technologie mają wady, ale mają też olbrzymie zalety – także w zakresie edukacji. Tymczasem wkuwanie z podręcznika na pamięć tego, co łatwo znaleźć w sieci, nie ma sensu. Nauczyciel już niedługo nie będzie mógł wymuszać uwagi przez stawianie do kąta, odejdzie wiele metod, które pozorują naukę czy pracę, a stawiają na posłuszeństwo. Będziemy musieli zgodzić się na to, że technologia zmieni nas i instytucje oświatowe. Ja mocno wierzę, że to będzie zmiana na korzyść – bo w bardzo wielu przypadkach gorzej już być nie może.

Bądź na bieżąco i obserwuj

500+. Będzie zmiana okresu rozliczeniowego

Wideo

Materiał oryginalny: Mikołaj Marcela z UŚ: Tradycyjna szkoła może nie być potrzebna. Odejdzie wiele metod, które pozorują naukę i stawiają na posłuszeństwo - Dziennik Zachodni

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie