Bytomianka z Pulitzerem? Zgadza się. Nazywa się Martyna Majok, robi zawrotną teatralną karierę w Ameryce i sami zadajemy sobie pytanie, czemu któraś z jej sztuk jeszcze nie trafiła na Śląsk.

Nie tylko my jesteśmy zafascynowani niezwykłą historią Martyny Majok, bytomianki, która w wieku 5 lat wyjechała z mamą do Ameryki, by niecałe 30 lat później podbić Amerykę swoją twórczością teatralną. W ubiegłym tygodniu Martyna została nagrodzona Pulitzerem za sztukę „Cost of Living” („Koszt życia”), najważniejszym na świecie wyróżnieniem w dziedzinie mediów i literatury. Dziś to przede wszystkim na Śląsku warto zastanowić się, jak ściągnąć tu jedną z najpopularniejszych współczesnych dramatopisarek zza oceanu.

Martyna związana ze Śląskiem

O sukcesie Martyny Majok pisaliśmy w piątkowym DZ. Jej Pulitzer w kategorii dramat nie był przypadkowy - poprzednie sztuki urodzonej w Bytomiu pisarki też zdobywały nagrody i były wychwalane w recenzjach w najważniejszych amerykańskich gazetach. Czarną komedię „Ironbound” dziennik „Washington Post” nazwał „nokautem”, gdy wystawiono ją po raz pierwszy na festiwalu Women’s Voices Theater Festival w 2015 roku.

- Martyna od początku swojego pisania zgromadziła już tyle nagród, że ciężko by je wszystkie wymienić. Dopiero co odebrała nagrodę Fundacji Greenfield, jako pierwsza kobieta. W dodatku imigrantka. W teatrze dominują mężczyźni, więc jej kariera jest niesamowitym wyczynem - podkreśla Justyna Depczyńska, mama Martyny.

Pani Justyna bywa w Bytomiu. Kilka razy na Śląsku była też Martyna. Dotychczas tylko sentymentalnie. Mamy więc równie dobry, co oczywisty pomysł. Sprowadźmy sztukę słynnej bytomianki w jej rodzinne strony. Rozmawialiśmy o tym z mamą Martyny w ubiegłym tygodniu.

- To byłoby coś wspaniałego. Martyna jest uczuciowo związana ze Śląskiem - przede wszystkim dzięki wspomnieniom o moim ojcu, a jej dziadku, który był jej największym autorytetem - podkreśla pani Justyna. Dodajmy, że dziadek Martyny też był artystą - malował obrazy i pracował przy renowacjach malowideł kościelnych.

Pulitzer to lawina propozycji

„Cost of Living” na deskach Teatru Śląskiego w Katowicach? Dyrektor Robert Talarczyk odpowiada: „Tak, jak najszybciej”.

- Historia Martyny to bajka. Nie wolno nam tego zaprzepaścić, mamy niewiarygodny sukces dziewczyny od nas - mówi Talarczyk.

Skontaktowaliśmy się z Martyną Majok. Dziękuje za zainteresowanie, jest zachwycona pomysłem. Szefowi teatru udostępniliśmy kontakt do niej i agencji, która reprezentuje artystkę. Trzeba pamiętać, że Pulitzer dla dramatopisarki to trochę jak Oscar dla filmowca czy Nobel dla naukowca: Majok przyznaje, że ta nagroda uruchomiła lawinę propozycji z całego świata. Na marzec przyszłego roku Teatr Narodowy planuje inscenizację jej wcześniejszej sztuki „Ironbound”. A Śląsk?

- W „Cost of Living” grają niepełnosprawni aktorzy. Od dawna sami podejmujemy ten problem: przykładami mogą być spektakl „Spójrz na mnie” z udziałem osób niewidomych czy festiwal dla artystów z niepełnosprawnościami - podkreśla Talarczyk. Dyrektor Teatru Śląskiego dodaje, że postara się, by sztuka „Cost of Living” w pierwszej kolejności trafiła na Śląsk. „Musimy być pierwsi” - zapowiada.

Zaczęło się od amerykańskiego snu

Martyna Majok urodziła się w Bytomiu. Gdy miała 5 lat, mama, też rodowita bytomianka, postawiła wszystko na jedną kartę i zabrała ją do Ameryki. Martyna dorastała w Kearny, w stanie New Jersey. Długo nie sądziła, że pisanie będzie jej pracą, ale na studiach w Chicago zdobyła warte 20 tys. dol. stypendium za tekst o jej amerykańskim marzeniu. W 2009 r. to marzenie zaczęło spełniać się w spektakularny sposób: Martyna dostała się na wydział dramatu prestiżowego Yale University.

Zacne grono laureatów Pulitzera

W ub. poniedziałek Martyna otrzymała Pulitzera za sztukę „Cost of Living”. Majok znalazła się w gronie takich twórców, jak raper Kendrick Lamar (Pulitzer w dziedzinie muzyki), pisarz Andrew Sean Greer, poeta Frank Bidart czy reporterzy New York Timesa i New Yorkera, którzy ujawnili praktyki Harveya Weinsteina, molestującego kobiety w Hollywood.

Martyna Majok, tegoroczna laureatka prestiżowej nagrody Pulitzera za sztukę „Cost of Living”, z mamą Justyną Depczyńską Archiwum prywatne

Zobacz także:

Anne Applebaum. Laureatka nagrody Pulitzera o swojej najnowszej książce

Źródło: TVN

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:

Pianino na lotnisku w Pyrzowicach odżyło. Kto tak pięknie gra?