Gorlice. Ania zwiedza świat i pracuje jako stewardessa... w Dubaju

Lech Klimek
Lech Klimek
Zaktualizowano 
archiwum prywatne
Od półtora roku mieszka w Dubaju, zwiedziła już pół świata, robiąc to, o czym marzyła. Po studiach pracowała w wielkiej korporacji, praca ją nudziła, została więc stewardessą.

Kiedy byłam kilkuletnią dziewczynką, w mojej głowie pierwszy raz pojawił się pomysł, by przyszłości zostanie stewardesą - wspomina Ania, gorliczanka, która od niedawna pracuje w liniach lotniczych z Dubaju.

- Spoglądałam w niebo na przelatujące wysoko samoloty i tak sobie marzyłam, żeby kiedyś wsiąść do któregoś z nich, polecieć gdzieś daleko, zobaczyć odległe zakątki ziemi. Pociągało mnie to, że można jednocześnie podróżować i pracować - dodaje.

Szybko zorientowała się, że korporacja jest nie dla niej

Nic w jej życiu tak naprawdę nie zapowiadało, że dziecięce marzenia kiedyś się spełnią. Szkoła, potem studia i pierwsza praca bardzo odległa od tego, czego pragnęła.

- Wpadłam w taką codzienną rutynę, praca za biurkiem w korporacji - opowiada. - Od 9 do 17, codziennie ci sami ludzie. Zadania do wykonania, ścieżki karier, w jakiejś odległej perspektywie awans. Szybko poczułam, że nie jestem na swoim miejscu - podkreśla.

Wtedy znalazła ogłoszenie, że jedna z szybko rozwijających się linii lotniczych, szuka stewardes.

- Nawet nie zostawiłam sobie czasu na zastanowienie - mówi uśmiechnięta. - Wysłałam swoje cv i zostałam zaproszona do etapu rekrutacji - opowiada.

Ta trwała trzy dni. Sprawdzano między innymi umiejętność pracy w grupie, zdolność rozwiązywania konfliktów, a także znajomość języka angielskiego.

- Wtedy przekonałam się, że stewardesy muszą mieć przede wszystkim miłą aparycję i przyjazny uśmiech - relacjonuje. - W tej pracy bardzo liczy się naturalność, wymagany jest też limit wzrostu, co najmniej 160 centymetrów. - dodaje.

Nie upłynęło wiele czasu, gdy dotarła do niej wiadomość, że została przyjęta: - Początki nie były łatwe - wspomina.

Po tygodniowej aklimatyzacji wróciła do szkoły na bardzo intensywny kurs. Przez kolejne trzy tygodnie wstawała o 3 nad ranem, bo szkolenia zaczynały się o 5. Na początku z procedur awaryjnych, pierwszej pomocy, bezpieczeństwa oraz serwisu. Po zajęciach nie było czasu na odpoczynek, trzeba było utrwalać poznany materiał, bo już następnego dnia miała egzaminy z tego, czego nauczyła się dnia poprzedniego.

Umie odebrać poród w powietrzu

- W ruchomych symulatorach ćwiczyliśmy procedury w przypadku dekompresji i turbulencji - opowiada Ania. - Siedzieliśmy przypięci pasami do foteli, a symulator trząsł się i wypuszczał dym, a my musieliśmy odpowiednio, zgodnie z instrukcją zareagować. Było też praktyczne szkolenie z gaszenia pożaru, to jedna z najgorszych rzeczy, jaka może wydarzyć się w powietrzu - podkreśla.

Ćwiczono też awaryjne lądowanie na wodzie, podczas którego każdy z kursantów musiał włożyć kamizelkę ratunkową i wskoczyć do lodowatej wody.

- Uczyliśmy się również, jak obezwładnić agresywnego pasażera czy jak odebrać poród - dodaje.

Odbyła też specjalne szkolenie, podczas którego uczono ją, jak ma się malować, układać włosy, dbać o skórę. Każdy detal jest dokładnie określony, nie ma miejsca na dowolności, kolor i długość paznokci, makijaż czy biżuteria, jaką może nosić w pracy. Szkoliła się do pracy w Boeingach 777 i Airbusie 380. To podniebne giganty, pierwszy zabiera na pokład 400 a drugi 600 pasażerów.

- W czasie pierwszego lotu na obu maszynach start i lądowanie spędziłam w kabinie pilotów - wspomina - Mogłam „podsłuchiwać” ich rozmów z wieżą kontroli lotów. To niesamowite przeżycie, a i widoki zapierają dech w piersiach - podkreśla.

Potem zaczęła się normalna praca. Od półtora roku jest w ciągłej podróży. Przelot, doba lub dwie odpoczynku i lot powrotny. W czasie tych wypoczynkowych godzin zwiedza, kosztuje lokalnego jedzenia: - Gdyby nie ta praca, to nie miałabym pewnie szans na poznanie tylu wspaniałych miejsc - mówi z przekonaniem. - Najbardziej lubię, gdy „ląduję” w nowym miejscu, w kraju, w którym do tej pory nie byłam, Zawsze czuje dreszczyk emocji, bo wiem, że za chwilę zobaczę coś, co wcześniej mogłam obejrzeć tylko na zdjęciach - podkreśla.

Chętnie wraca również do swoich już ulubionych miejsc. Australia, Kapsztad w RPA, Singapur, USA czy Brazylia, a zwłaszcza do Rio de Janeiro, które zawładnęło już jej sercem. Zawsze z radością wita też podróż do Japonii.

- Byłam w miejscach, o których tylko śniłam. Robiłam też rzeczy, o których nawet nie marzyłam - stwierdza. - W Rio latałam na paralotni, nurkowałam na Bali, pojechałam na safari w Kenii, wspinałam się po Wielkim Murze Chińskim i odpoczywałam na rajskich plażach na Seszelach i Mauritiusie - dodaje.

Każda podróż to poznawanie ludzi

Ta praca to nie tylko miejsca, ale też ludzie. W większości zwykli podróżni, ale wśród nich trafiają się tacy, którzy mają wspaniałe opowieści.

- Miałam okazje rozmawiać z Polakiem, który leciał do pracy, jako kucharz na statku badawczym pływającym w okolicach Antarktydy - opowiada. - Spotkałam człowieka, który odwiedził prawie wszystkie kraje na świecie, rozmawiałam z amerykańskimi żołnierzami lecącymi do Afganistanu - wspomina.

W liniach lotniczych Dubaju, w których pracuje, zatrudnionych jest około 700 Polaków. Z niektórymi utrzymuje prywatne kontakty: - Fajnie porozmawiać z kimś po polsku - podkreśla.

Okazją do rozmowy w ojczystym języku są też pasażerowie, zwłaszcza na trasach do Australii.

- To często babcie i dziadkowie lecący na antypody, aby pierwszy raz zobaczyć swoje wnuki. Chętnie o nich opowiadają - mówi z uśmiechem.

Gdy lot jest długi, może w wolnej chwili wejść do kabiny pilota, by z tej perspektywy oglądać świat: - Niby niebo jest wielkie, ale czasem zdarza się, że wymija nas inny samolot - mówi Ania. - To wielkie przeżycie. Miałam też okazje mieć przed oczyma, i to dosłownie, bo właśnie z kabiny pilotów, piękny widok na Himalaje, Malediwy czy piramidy w Egipcie.

Pasażerowie często nie zdają sobie z tego sprawy, że samoloty latające w wielogodzinne trasy są wyposażone w specjalny pokój, w którym znajduje się od 9 do 12 łóżek, na których załoga może spać przez kilka godzin. Mają nawet specjalne piżamy.

- Taki odpoczynek jest niezbędny podczas długich lotów. Najdłuższy lot, do Auckland w Nowej Zelandii, trwa aż 17 godzin w jedną stronę - wyjaśnia.

Zanim samolot wzbije się w powietrze, jego załoga musi się przygotować. Spotykają się na dwie godziny przed startem, omawiają wszystkie procedury i szczegóły lotu, a następnie cała załoga sprawdza dokładnie samolot. Po starcie stewardessy przygotowują posiłki dla podróżujących. Po przylocie na miejsce i opuszczeniu maszyny przez pasażerów załoga znów sprawdza dokładnie samolot.

- Często mam takie poczucie, że cały świat jest, na wyciągnięcie mojej ręki - opowiada Ania. - Wystarczy poprosić o konkretny lot lub się z kimś zamienić albo lecieć w wymarzone miejsce w dzień wolny od pracy. Staram się wykorzystać przysługujące mi zniżki na przeloty i w ten sposób odwiedziłam Nowy Jork, Jordanię, Bali oczy Maderę - kończy uśmiechnięta.

Warto marzyć, bo marzenia się spełniają

Ania nie miała na szczęście żadnych „dramatycznych” przygód w powietrzu. Jedyną stresującą sytuację, którą do tej pory przeżyła, były silne turbulencje podczas lotu do Pekinu.

- Chciałam natychmiast gdzieś usiąść, ale podłoga „uciekła” mi spod nóg - opowiada. Pasażerowi jedli wtedy posiłek i w tylnej części samolotu, gdzie zawsze turbulencje są najmocniejsze, wszystko wylądowało na podłodze - mówi.

Najtrudniejsze są dla niej zmiany stref czasowych. Nie może przyzwyczaić się do ciągłego przesuwania zegarka w przód i w tył. A co w przyszłości? - Chciałabym zrobić kurs na profesjonalnego płetwonurka w Tajlandii, skoczyć na spadochronie w Dubaju - kończy.

Gazeta Gorlicka

Tak kiedyś wyglądały Gorlice! [ARCHIWALNE ZDJĘCIA]

WIDEO: Mówimy po krakosku - odcinek 16. "Buc"

Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, Nasze Miasto

Wideo

Materiał oryginalny: Gorlice. Ania zwiedza świat i pracuje jako stewardessa... w Dubaju - Gazeta Krakowska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

.

Dodajcie że na pokładzie samolotu... albo z okna hotelu...To nie jest zwiedzanie.

A
Adolek

Jeszcze zapragnie pracować w tej korporacji na początku super zobaczymy za 5-10 lat. Jakby opisała życie.

J
Jurek

Robi Pani to co lubi, i jeszcze za to płacą. Niewdzięczna praca, zero życia prywatnego. Jeżeli zarobki refundują braki - tak trzymać.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3