Niezdrowa obsesja zdrowego odżywiania

Gabriela Bogaczyk
Gabriela Bogaczyk
123rf
Nie dopuszczają do siebie myśli, że przesadzają. Dieta i dbanie o zdrowie nadają ich życiu poczucie sensu. Ortorektycy to osoby ambitne, dążące do perfekcji, które nie znoszą porażek. Rezygnują z przyjemności, aby móc siebie docenić.

Karolina miała wtedy 31 lat, pracę w banku, mieszkanie na kredyt wzięła kilka miesięcy wcześniej. Jak przyznaje, nigdy nie była gruba, więc nie musiała też stosować żadnych diet.

- Waga utrzymywała mi się na poziomie 65 kg. Chciałam hot doga czy czekoladę, to jadłam. Efektów ubocznych nie było widać - mówi Karolina.

W załamanie wpędziły ją problemy ze skórą. Dziwiła się, jak to możliwe, by u dziewczyny po trzydziestce pojawił się trądzik. Lekarz przepisał antybiotyki.

- Były one bardzo obciążające dla organizmu. Fatalnie się czułam. Fizycznie i psychicznie, bo przecież pracuję w banku, codziennie obsługuję klientów. Nie ukrywajmy, wygląd w tej pracy ma duże znaczenie - opowiada.

Zaczęła wtedy przeszukiwać internet. Natrafiła na milion diet, które mają oczyścić ją z toksyn i pomóc w pozbyciu się problemów ze skórą.

- Do tematu podeszłam bardzo serio. Zero przetworzonej żywności, do picia tylko woda. Z czasem zrezygnowałam z mięsa, bo zawiera mnóstwo chemicznych dodatków - opowiada Karolina.

Zadziałało. Trądzik złagodniał. Pod wpływem piorunujących efektów zdecydowała się pójść o krok dalej.

- Zero cukrów, a to oznacza też rezygnację z owoców - przyznaje. Przestawiła się też na naturalne kosmetyki. - Nigdy nie używałam drogich kremów. Na kobiety w drogeriach patrzyłam z góry. Zdrowy styl życia stawał się powoli moją obsesją, tylko wtedy tego nie wiedziałam - mówi Karolina.

Na zakupach spędzała nawet kilka godzin, bo czytała wszystkie etykiety z góry na dół. Potrawy przyrządzała sama, żeby nikt przypadkiem nie użył jakiejś substancji z zakazanej listy. Wieczorami stała przy garnkach i mieszała ekologiczne receptury.

- Pamiętam sytuację, jak mój narzeczony przygotował romantyczną kolację, a ja na niego nawrzeszczałam, bo podał czerwone wino i zapiekankę z bakłażanów. Okazało się, że warzywa kupił w supermarkecie. Byłam wściekła, bo wiedział, że alkoholu też nie piję, bo zatrzymuje wodę w organizmie - wspomina Karolina.

I zaznacza, że w sumie podobał jej się taki styl życia. Nie każdego przecież stać na tyle wyrzeczeń.

- Czułam się fajnie, mimo że ludzie z pracy mówili, że „ześwirowałam”, bo o niczym innym oprócz zdrowej diety nie można było ze mną pogadać. Ja jednak z dnia na dzień byłam coraz bardziej szczęśliwa, bo z twarzy zaczęły znikać krostki - wspomina.

To prawda, ale po ośmiu miesiącach wróciły. Karolina nie wierzyła, przecież wszystko robiła jak trzeba.

- Pobiegłam do lekarza. Wyniki badań wyszły fatalnie - niedobory witamin i składników mineralnych. Lekarz powiedział, że nic dziwnego, że skóra w ten sposób zareagowała na stan mojego organizmu - opowiada Karolina.

Wróciła do domu zapłakana i zrezygnowana. - Odpuściłam. Nie miałam siły się już starać nadaremno - mówi.

Dzisiaj ma 34 lata i wie, że przyczyną dolegliwości są problemy hormonalne. - Ze zdrowej diety został mi do dzisiaj tylko wegetarianizm - dodaje kobieta.

Zdrowa żywność - niezdrowe nawyki w życiu

Takich osób, podobnych do Karoliny, jest coraz więcej. To ortorektycy.

- Ortoreksja to zaburzenie odżywiania o podłożu psychicznym. Osoba chora bardzo, wręcz obsesyjnie, skupia się na tym, aby jedzenie przez nią spożywane było zdrowe, starannie przygotowywane pod kątem składników mineralnych i nie zawierało żadnych uznawanych przez nią za niezdrowe elementów, np. tłuszczów - wyjaśnia lek. med. Leszek Korulczyk, współpracownik I Kliniki Psychiatrii UM w Lublinie.

I dodaje, że najczęściej proces eliminacji poszczególnych składników postępuje wraz z upływem czasu, a kolejne ograniczenia w diecie są coraz bardziej restrykcyjne. Aż w końcu większość dań zostaje wyeliminowana z diety, bo uważane są za niezdrowe. Powoli odbija się to na życiu społecznym.

Tak jest np. z nachosami w kinie, lodami na wakacjach albo pizzą z przyjaciółmi. - Paradoksalnie, te osoby chcą być zdrowe. Dlatego rezygnują z żywności, która ich zdaniem może powodować utratę zdrowia. Niektórzy tak bardzo się w to angażują, że staje się to elementem ich tożsamości. Właściwie całe ich życie staje się zdominowane i podporządkowane zdrowym zwyczajom - dodaje ekspert.

Z drugiej strony, każde, nawet jednorazowe, nieprzestrzeganie tych zasad, np. na uroczystości u znajomych, powoduje wyrzuty sumienia, dyskomfort, złe samopoczucie. Osoba chora bardzo karze siebie za to, że musiała popełnić taki dietetyczny grzech.

- W badaniach, które prowadzimy, wzięło udział 993 studentów ze wszystkich lubelskich uczelni, najczęściej w wieku od 19 do 26 lat. Okazało się, że prawie 3 proc. z nich jest poważnie zagrożonych ortoreksją. Nie możemy z całą pewnością powiedzieć, że są już chorzy, ale prawie 3 proc. dotyka ten problem w większym lub mniejszym stopniu - informuje lek. med. Korulczyk.

Bardziej podatne na ortoreksję są osoby ambitne, perfekcjonistyczne, idealne, które chcą być zawsze najlepsze oraz nie znoszą porażek, niepowodzeń i mają niską odporność na krytykę.

- Takie osoby odczuwają wtedy pewnego rodzaju moc i kontrolę. Kolejne restrykcje i ograniczenia traktują jako wyzwania. Przez to się dowartościowują i rekompensują jakąś inną sferę życia, na którą nie mają wpływu. Za uprawianie powierzchownie zdrowego stylu życia dostają dużo pochwał, są podziwiane i mają wrażenie, że przez to ich życie będzie lepsze albo problemy znikną - odpowiada dr Monika Baryła-Matejczuk, psycholog z WSEI.

I zaznacza, że dopiero od kilku lat powszechna stała się moda na zdrowy styl życia. Zaczęło się wtedy mówić o ekoproduktach, koktajlach z jarmużu, fitdietach bez glutenu lub cukru.

- To wszystko prawda, ale pod warunkiem, że nie popadniemy w skrajności. A obecnie popkultura i media kładą ogromny nacisk na to, jak ważny jest świetny wygląd, uprawianie sportów i promują wyznawanie takiego zdrowego stylu życia - zauważa psycholog.

Wykraczająca poza normę koncentracja na diecie, sposobie odżywiania, jakości potraw może przerodzić się w patologiczną fiksację.

- Często jest to po prostu czynność zastępcza, mająca na celu redukcję lęku. Upraszając można powiedzieć, że chodzi o to, że wolimy się skupić na prawidłowym odżywianiu niż na tym, co nam na przykład w życiu nie wychodzi. Takie zafiksowanie na jakimś punkcie przykrywa nam często inne, poważniejsze problemy. Czyli może to być forma ucieczki od realnego życia i kłopotów. Np. w pracy się nie spełniam, ale mogę mieć za to wpływ na swoją dietę, wygląd, aktywność fizyczną - tłumaczy dr Baryła-Matejczuk.

To z innymi jest coś nie tak

Charakterystyczne jest też to, że ortorektycy traktują swoją dietę z dumą, bywa że się izolują, innych traktują z wyższością i niezrozumieniem.

- Nie mają poczucia, że w ich funkcjonowaniu jest coś niewłaściwego czy niebezpiecznego. Są skłonni myśleć, że to inni psują im koncepcję świata. Osoby dotknięte ortoreksją są przekonane, że żyją we właściwy i słuszny sposób - zaznacza psycholog.

Ortoreksja zaczyna się niewinnie, od rzeczy, których nie kojarzymy z chorobą, np. stopniowych wykluczeń danych pokarmów.

- Jednak ostatecznie okazują się one jedynie takim pierwszym krokiem, po którym stopniowo eliminowane są kolejne produkty czy sposoby przyrządzania potraw. W skrajnych przypadkach można dojść do punktu, gdzie nic już nie jest zdrowe poza wodą mineralną, i to też specjalnie dobraną - mówi lek. med. Leszek Korulczyk.

Chorzy nie ograniczają się tylko do obsesji na punkcie zdrowej żywności. Uprawiają aktywnie sport i poświęcają na to w tygodniu więcej czasu niż przeciętny człowiek. Unikają też wszelkich używek, stosują za to więcej suplementów diety i ziół.

To, co odróżnia ich od anorektyków, to aktywna chęć uniknięcia złego stanu zdrowia. Ortorektycy nie skupiają się na odchudzaniu, nie chcą zaszkodzić zdrowiu, wręcz chcą, by było idealne.

- Ortoreksja ma cztery cechy, które ją wyróżniają. Po pierwsze, przesada w zdrowym odżywianiu musi być stanem trwałym, a nie przejściowym zrywem, np. pod wpływem chwili czy obejrzanego filmu. Następnie, musi mieć negatywny wpływ na życie chorej, który jest zauważalny przez innych - wylicza lekarz.

Po trzecie, ortorektyk jest przekonany o słuszności swojego stylu życia i namawia do niego inne osoby. I na koniec najważniejsze: muszą występować u niego cechy osobowości obsesyjno-kompulsywnej.

- Do samego końca ortorektycy nie dopuszczają do siebie myśli o chorobie, czasem nawet najbliżsi nie widzą problemu, bo przy tym zaburzeniu odżywiania nie ma aż tak widocznych objawów jak np. spadek wagi, a źródło problemu leży w najbardziej niedostępnej dla innych części człowieka, bo w psychice - zaznacza lek. med. Korulczyk.

Zdrowe zaniedbanie

Czy ortoreksja pod kątem zachorowalności prześcignie anoreksję? Eksperci tego nie wykluczają.

- Anoreksja dotyka w Polsce od 0,8 do 2 proc. osób, a zagrożonych ortoreksją jest nawet 3 proc. Myślę, że jest możliwe, aby w przyszłości pojawiało się coraz więcej takich osób, bo istnieje moda i presja na to, żeby być zdrowym i idealnym, nie tylko pod kątem żywienia, a zawsze znajdą się osoby, które uczynią z tego treść swojego życia, ale nie chcę być w tej sprawie złym prorokiem - puentuje lekarz.

Psychologowie podkreślają, że pokłosiem takiego zachowania u dorosłych jest także ingerencja w dietę własnych dzieci.

- Ingerencja ta ma czasem znamiona nadopiekuńczości, nadkontroli, która przejawia się na przykład w obsesyjnym przygotowywaniu jedzenia z ekożywności, odrzucaniu wszelkich posiłków poddawanych obróbce, np. termicznej, rezygnacji z mięsa, tłuszczów czy cukrów. U wielu osób dorosłych takie zachowania mają za zadanie przysłonić lęk np. przed macierzyństwem, bliskością, zdrowiem, życiem dzieci - tłumaczy dr Monika Baryła-Matejczuk, psycholog z WSEI.

Jak nie zwariować na punkcie zdrowego odżywiania? Specjaliści mówią, że granica zdrowego rozsądku przebiega w tym przypadku bardzo cienko.

- Patologiczna fiksacja na spożywaniu zdrowej żywności jest niebezpieczna, bo prowadzi do pewnych skrajności. Warto sobie zadać pytanie: czy ja potrafiłbym któregoś dnia po prostu odpuścić, zrezygnować z myślenia o zdrowym odżywianiu, bo akurat mam ochotę na pizzę w gronie przyjaciół albo chcę sięgnąć po czekoladę? - radzi psycholog.

I dodaje, że kiedy mamy takie wątpliwości, zastanówmy się, czy nie poświęcamy zbyt dużo czasu na myślenie o zdrowym odżywianiu.

- Czy jesteśmy w stanie poświęcić się przyjemności, która płynie ze smacznego posiłku? Zdrowe jedzenie jest ważne, ale nie najważniejsze. Potrzeba spożywania np. koktajli z jarmużu nie może decydować o jakości naszego życia - dodaje dr Baryła-Matejczuk.

Wideo

Materiał oryginalny: Niezdrowa obsesja zdrowego odżywiania - Plus Kurier Lubelski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3