Siostry uratowały przed zamknięciem niewielki sklepik z wikliną swojego dziadka. Dzisiaj same wyplatają i czerpią z tego radość

Katarzyna Dębek
Katarzyna Dębek
Wyroby ze sklepiku dziadka Anny i Katarzyny zdobiły kadry filmu "Pan Tadeusz" Andrzeja Wajdy, podawano w nich desery Blikle i kanapki na bankietach w hotelu Victoria.
Wyroby ze sklepiku dziadka Anny i Katarzyny zdobiły kadry filmu "Pan Tadeusz" Andrzeja Wajdy, podawano w nich desery Blikle i kanapki na bankietach w hotelu Victoria. Archiwum prywatne Anny i Katarzyny
Udostępnij:
Kiedy okazało się, że dziadek Katarzyny i Anny musi zamknąć swój sklep, wnuczki postanowiły kontynuować rodzinną tradycję. Skończyły szkołę zawodową o specjalności wikliniarstwo i dzisiaj same tworzą produkty z tego surowca.

Sklep pana Sylwestra Nejmana funkcjonował na warszawskiej Pradze niemal od 30 lat. Niestety pandemia, brak klientów i coraz mniejsze zainteresowanie ludzi rękodziełem, zmusiła go do zamknięcia interesu. Razem z rodziną postanowili zrobić wyprzedaż – nikt się nie spodziewał, że to będzie początek nowego etapu w ich życiu.

Dowiedz się więcej:

– W ubiegłym roku i z racji pandemii, i z racji tego, że sklep przestał być dochodowy, a dziadek też ma już swoje 83 lata i przyszedł czas na emeryturę, postanowiłyśmy mu pomóc w sprzedaży. Wszystko, co było w sklepie wyprzedałyśmy w dwa dni. Wtedy dostałyśmy bardzo dużo informacji zwrotnych od ludzi, że to jest super i powinnyśmy to kontynuować – tłumaczyła Anna w programie DDTVN

Siostry od najmłodszych lat miały styczność z wikliną. W domu rodzinnym większość mebli, zabawek i ozdób były zrobione z tego materiału, jednak nigdy nie próbowały tworzyć nic na własną rękę.

– Bardzo lubiliśmy sklep dziadka. Tam było przytulnie i lubiłyśmy się bawić rzeczami z wikliny – wspominała Katarzyna Nejman. – Popsuł się kiedyś jakiś fotel, no to się poszło do sklepu i wstawiło do domu. Trzeba było szafkę, nie było pieniędzy, no to ze sklepu się wzięło – dopowiedziała Ewa Nejman, mama Anny i Katarzyny.

Biorąc pod uwagę feedback jaki dostały od ludzi w trakcie wyprzedaży sklepu i sentyment do rodzinnego interesu, postanowiły, że będą to kontynuować i zajmą się wikliniarstwem. Kiedy ich dziadek to usłyszał, był w szoku.

– Reakcja dziadka była taka, że zamilkł na dłuższy moment. Zamyślił się i w pewnym momencie powiedział: "Ale jaja!" - wspominała Katarzyna.

„Siostry plotą”

Dziewczyny porzuciły swoje dotychczasowe zawodowe zajęcia na rzecz kontynuacji rodzinnej tradycji. Było to dla nich ogromnym wyzwaniem, ponieważ żadna z nich nie miała doświadczenia ani w wprowadzeniu biznesu, ani w wikliniarstwie. Anna skończyła ASP, a Katarzyna jest aktorką. Obie postanowiły nauczyć się fachu i rozpocząć edukację w szkole zawodowej o specjalności wikliniarstwo. Zapałem i entuzjazmem zaraziły również swojego tatę. Nie było to łatwe, bo kompletnie nie widział się w tym zawodzie i nie chciał zrezygnować ze swoich dotychczasowych pasji. Jak się okazało i on pokochał wiklinę.

– Początkowo się dość bronił. Twierdził, że mu się to raczej nie spodoba, że po co. (…) Skończyło się tak, że tata jest pierwszym plecionkarzem – oznajmiła Katarzyna. – Cały czas siedziałbym i wyplatał, i kolejne przedmioty robił – powiedział Jacek Nejman, tata Anny i Katarzyny.

Obecnie siostry prowadzą zarówno sklep stacjonarny, jak i internetowy. Sprzedają nie tylko kosze i meble z wikliny, ale również torebki, zabawki, akcesoria dla zwierząt.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Czy Polska jest krajem do rodzenia dzieci?

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Strona Kobiet
Dodaj ogłoszenie