Gwiazda kina i telewizji, która nie potrafi siebie samej dobrze sprzedać

Paweł Gzyl
Fot.Szymczak Krzysztof
Pochodzi ze wsi na Kaszubach, w której niegdyś tylko jej rodzice mieli telewizor. Może gdyby nie uparta polonistka z liceum w Kartuzach, zostałaby nauczycielką rosyjskiego. A tak - wszyscy ją znamy z „Bożej podszewki” czy „Nigdy w życiu”.

Ponieważ ostatnio rzadko możemy ją oglądać na dużym i małym ekranie, jej wielbicieli ucieszy fakt, że wystąpiła w niewielkiej, ale wdzięcznej roli w teledysku do utworu Marka Napiórkowskiego - „The Way”. Może to niewiele, ale miejmy nadzieję, że jest zwiastunem powrotu Danuty Stenki na ekrany. Bo jest jedną z niewielu rodzimych gwiazd, która ujmuje swą wrodzoną skromnością.

- U nas gwiazdą zostaje każdy, ktokolwiek narobił wokół siebie dość szumu. Dla mnie gwiazda to ktoś, kto świeci własnym światłem - twierdzi.

Bez pochwał

Ta skromność jest wyniesiona z domu. Przyszła gwiazda urodziła i wychowała się na kaszubskiej wsi - Gowidlinie. To pięknie położona miejscowość otoczona lasem i sąsiadująca z niewielkim jeziorem. Rodzina Danuty przez długi czas jako jedyna we wsi miała telewizor - wszyscy mieszkańcy, którzy chcieli obejrzeć „Czterech pancernych”, schodzili się więc do jej domu regularnie.

W moim rodzinnym domu panował pogląd, że eksponowanie swojej osoby nie jest w dobrym tonie, że nie wypada się chwalić, opowiadać o swoich dokonaniach. No po prostu nie wypada!

-wyjaśnia aktorka w „Twoim Stylu”.

Aktorski talent odkryła w niej polonistka z liceum w Kartuzach. Choć dziewczyna uczyła się w klasie matematyczno-fizycznej, zaczęła wykorzystywać jej talent recytatorski i wysyłać na szkolne akademie. Danuta nie była przekona co do swych aktorskich zdolności, ponieważ hamowała ją wrodzona nieśmiałość. Dlatego po maturze zdecydowała się zdawać do studium nauczycielskiego - i po jego skończeniu uczyła języka rosyjskiego w szkole. Zasiane przez polonistkę ziarno jednak powoli kiełkowało.

- Kiedy umówiono mnie z pewnym aktorem, który miał mi przybliżyć egzaminy wstępne i pracę w teatrze, a zaczął snuć opowieści o smutnych i nawet tragicznych losach koleżanek aktorek - co zapewne miało mnie zniechęcić - poczułam, że jakaś sprężynka się we mnie napina. I poszłam w to jak w szkodę, bez świadomości, co może mnie czekać! - śmieje się dziś aktorka w „Polityce”.

Młoda dziewczyna z Gowidlina dostała się do Studium Aktorskiego w Gdańsku przy Teatrze Wybrzeże. Zamieszkała w internacie - i zaczęła krok za krokiem przekonywać samą siebie, że wybrała właściwy zawód. A wiadomo - doświadczenia były różne, miała więc chwile uniesienia, ale i załamania.

- W jednej z pierwszych moich sztuk w teatrze reżyser tuż przed premierą wymyślił scenę, której nie było w tekście. Miałam w niej z kolegą wystąpić nago. Czułam w sobie opór, wstydziłam się, poza tym nie rozumiałam tej sceny, a mimo to nie byłam w stanie powiedzieć: „Nie”. Wydawało mi się, że skoro zdecydowałam się na taki zawód, skoro on tego wymaga i skoro inni nie mają z tym problemu, to ja nie mam prawa się buntować. Zagrałam tę scenę, tymczasem reżyser po premierze zrezygnował z niej, a ja zostałam z poczuciem gwałtu, którego sama na sobie dokonałam - wspomina z goryczą w „Gazecie Wyborczej”.

Sukces przez przypadek?

Początkowo związała się mocno z Wybrzeżem - najpierw pracowała w Gdańsku, a potem w Szczecinie. Ostatecznie przeniosła się jednak do Warszawy. Początkowo nie czuła się tam dobrze - ze względu na swe pochodzenie, skończoną szkołę i dotychczasową praktykę aktorską.

- Dopiero po kilku latach zrozumiałam, że jestem takim samym aktorem jak inni i na placu boju nie ma znaczenia, że pochodzę ze wsi, czy że skończyłam „przyzakładówkę trzeciego stopnia”. Choć przez kilka pierwszych warszawskich sezonów miałam poczucie, że przez przypadek znalazłam się na przyjęciu, na które nie zostałam zaproszona. Zazwyczaj nie dawano mi wyraźnie do zrozumienia, że to nie moja półka, raczej nie spodziewano się po mnie niczego szczególnego. To miało swoje dobre strony. Nie zwracano na mnie uwagi, a ja spokojnie robiłam swoje - opowiada w „Polityce”.

I udało się: najpierw rola w serialu „Boża podszewka”, a potem w filmie „Nigdy w życiu” sprawiły, że stała się popularna. Mimo tych sukcesów nadal nie przepada chodzić na castingi.

- Nie potrafię o sobie pomyśleć, że jestem w czymś świetna. Że zrobiłam coś naprawdę dobrze. Nie potrafię też siebie sprzedać. Nie umiałabym pójść do jakiegoś reżysera i poprosić go o rolę albo do dyrektora teatru i powiedzieć: „Panie dyrektorze, jestem dobrą aktorką. Mam na koncie takie i takie role, te z nich uważam za świetne, więc jestem pewna, że pan mnie potrzebuje” - tłumaczy w „Twoim Stylu”.

Mądry gość

Wielkim wsparciem jest dla niej mąż - Janusz Grzelak. Poznali się, będąc jeszcze na studiach na festiwalu teatralnym w Toruniu. Choć pierwsze spotkanie nie wskazywało, że spędzą ze sobą resztę życia, stało się dokładnie na odwrót.

- Po 15 minutach znajomości zaproponował jej wyjazd na wakacje. Wkurzył mnie ten szczeniak - smukły, wysoki, wyglądał wtedy na nie więcej niż osiemnastkę. Wkurzył mnie tym bardziej, że wpadł mi w oko. On jednak nie odpuszczał. Dopiął swego. I nagle któregoś dnia pomyślałam: „On będzie moim mężem” - mówi Danuta w „Na żywo”.

Choć oboje chcieli być aktorami, kłopoty finansowe sprawiły, że po ślubie on zrezygnował z grania. Został specjalistą w doradztwie finansowym - i wcale tego nie żałuje. Czasami tylko, gdy widzi żonę na ekranie w objęciach innego mężczyzny, czuje nieprzyjemne ukłucie w sercu.

- W naszym małżeństwie nikt nikogo nie sprawdza, do niczego nie zmusza. Mój mąż to mądry gość. Nie usiłuje mnie zmieniać. Czuję się przy nim wolna. I może dlatego ciągnie mnie do domu? - uśmiecha się aktorka.

Wideo

Materiał oryginalny: Gwiazda kina i telewizji, która nie potrafi siebie samej dobrze sprzedać - Plus Dziennik Bałtycki

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

c
czytelnik

oby się nie zakręciła w politykę

G
Gość
W dniu 16.09.2017 o 19:14, Anna K. napisał:

O tym ze jakas osoba byla skromna. TO NIE ZADNA DOBRA CECHA !!!Gdyz nie umiemy sie sprzedac, zablysnac na polu dzialania.NIE ZNOSZE jak w polskim mysleniu rozumuje sie skromnosc i jasie wychwala !!!

Uważasz,że pycha miernoty to zaleta?

 

A
Anna K.

O tym ze jakas osoba byla skromna. TO NIE ZADNA DOBRA CECHA !!!

Gdyz nie umiemy sie sprzedac, zablysnac na polu dzialania.

NIE ZNOSZE jak w polskim mysleniu rozumuje sie skromnosc i ja

sie wychwala !!!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3