Spis treści
Katarzyna Grochola, autorka powieści, które rozgrzewają serca tysięcy czytelników, sama doświadczyła w życiu wielu trudności. Jej książki, pełne ciepła, humoru i nadziei, kontrastują z osobistą historią, naznaczoną przemocą w związku, samotnym macierzyństwem i walką z chorobą. Mimo przeciwności losu Grochola nie tylko przetrwała, ale także osiągnęła ogromny sukces, stając się inspiracją dla wielu kobiet.
Walka o wolność i godność. Katarzyna Grochola była ofiarą przemocy domowej
Katarzyna Grochola trzy razy wychodziła za mąż. Jednak jeden z tych związków okazał się piekłem. Pisarka była ofiarą przemocy domowej, a jej katem był ukochany, który z czasem pokazał swoje prawdziwe oblicze.
Nie widziałam żadnych znaków ostrzegawczych, nic na to nie wskazywało, że mogę się związać z katem, więc czułam potworny wstyd – mówiła pisarka w wywiadzie dla WP.
W pewnym momencie powiedziała dość. Sceny, które rozgrywały się w jej życiu, mogły doprowadzić nawet do jej śmierci. W tym samym wywiadzie zdradziła, kiedy nastąpił kulminacyjny moment:
Wyważone drzwi, próba uduszenia mnie, zerwany drut telefoniczny ze ściany. Moja córka udawała wtedy, że telefon jeszcze działa. Mówiła głośno: „Proszę, natychmiast przyjedź”. I wtedy mój mąż się wystraszył.
Były mąż krzywdził ją, jej córkę, a nawet kota:
Dopiero gdy wrzucił mojego kota między psy, które go rozszarpały, powiedziałam sobie: „Kaśka, zrób coś!” (...) Od tamtej chwili jestem przeciwniczką posiadania broni w domu, bo gdybym ją miała, może bym jej wtedy użyła - mówiła w rozmowie z magazynem „Twój Styl”.
Grochola bała się go nawet w zwykłych codziennych sytuacjach:
Wchodziłam do kuchni i paraliżował mnie strach, gdy mój ówczesny partner pojawiał się w drzwiach, bo zupa była za słona – wspomniała w „Twoim Stylu”.
Katarzyna Grochola próbowała złożyć skargę na policji na swojego oprawcę – w ostatniej chwili ją odwołała:
Złożyłam doniesienie, miałam świeże ślady od duszenia na szyi. Pod koniec rozmowy natychmiast to odwołałam. Nie pozwoliłam spisać protokołu. Świadomość, że wrócę do domu, gdzie on będzie i dowie się o tym, była paraliżująca — ujawniła stacji TVN.
Ogromnym wsparciem i tym, co ją ostatecznie zmotywowało do odejścia od męża, była postawa jej córki – Doroty Szelągowskiej.
Dorota się broniła, kiedy on na nią wrzeszczał. Kiedyś rozkręciła rower treningowy, z którego on korzystał. Spadł z niego. I to dzięki niej wyszłam z tego związku. Ona uratowała nam życie – wyznała serwisowi WP Kobieta.
Pisarka i jej córka przeszły przez piekło, ale te wydarzenia sprawiły, że są silnymi kobietami. Tak podsumowała czas u boku swego oprawcy – drugiego męża:
Drugie małżeństwo było kompletnym nieporozumieniem. Moją kompletną nieświadomością, za szybką decyzją. Nie wiedziałam, że pije, że jego poprzednia żona uciekła. To była ciężka szkoła życia. Tylko trzy lata, które bardzo wpłynęły na moje i Doroty życie. Ona miała gorzej, bo była dzieckiem, a ja – że się tak wyrażę – to piekło jej stworzyłam, przenosząc ją z Warszawy w nieznaną sytuację pod Grodzisk Mazowiecki, półtora kilometra do kolejki WKD. Nie prowadziłam samochodu, byłyśmy całkowicie zdane na mojego męża. Zimą wychodziłam po córkę na stację. Już jako osoba dorosła moja córka powiedziała, że to ją umocniło. Nie złamały nas te rzeczy. Ale było to hardcore’owe doświadczenie - mówiła w wywiadzie dla magazynu VIVA! w czerwcu 2019 roku.
Trudny związek, w którym brakowało szacunku i bezpieczeństwa, sprawił, że musiała podjąć odważną decyzję o odejściu. Było to niezwykle trudne, ale jednocześnie konieczne, aby odzyskać wolność i godność. Samotna walka o lepszą przyszłość dla siebie i córki Doroty Szelągowskiej ukształtowała ją jako silną i niezależną kobietę.
Samotne macierzyństwo i trudne początki
Po odejściu od partnera Grochola musiała radzić sobie sama, wychowując córkę. Samotne macierzyństwo wiązało się z wieloma wyrzeczeniami i ciężką pracą. Zanim stała się znaną pisarką, wykonywała różne zawody – była m.in. korektorką, sekretarką, opiekunką w szpitalu, a nawet sprzątaczką. Te doświadczenia nauczyły ją pokory i wytrwałości. Pomimo przeciwności losu nie poddała się i cały czas wierzyła, że czeka na nią lepsza przyszłość.

Choroba, która zmieniła wszystko. Katarzyna Grochola w wieku 30 lat zachorowała na nowotwór
Przemoc domowa to niejedyna tragedia życiowa, jaka dotknęła Katarzynę Grocholę. W wieku 30 lat usłyszała wyrok: nowotwór i trzy miesiące życia.
Byłam tak przerażona, że nie pamiętam, bym cokolwiek czuła. W ogóle niewiele pamiętam. Zdaje się, że zasłabłam na ulicy. Pamiętam jakichś ludzi i samochód, którym podwozili mnie do domu… [...] Ale najgorszy czas to okres między pobraniem wycinków do badania a ostatecznym potwierdzeniem diagnozy — mówiła w rozmowie z Agatą Domańską z serwisu Świat Zdrowia.
Lekarze postawili diagnozę, że guz jest nieoperacyjny i nie chcieli podjąć się zabiegu. Grochola się nie poddała i dzięki znajomemu medykowi przekonała wszystkich, aby do niego doszło:
Siedziałam przy stole, naprzeciwko mnie siedmiu lekarzy, którzy mnie przekonywali, że operacji w tym stadium nie opłaca się robić, to nie wskazane, jest za późno. A ja im na to, że trzeba mnie operować, że czas ucieka. Przekonywali mnie, że są inne formy terapii, ale ja nie przyjmowałam tego do wiadomości i odpowiadałam, że o tym porozmawiamy po operacji. Na szczęście miałam w tym szpitalu kolegę, lekarza. To on przekonał pozostałych, żeby mnie operować, choćby to miała być operacja placebo — opowiadała.
Pisarka wyzdrowiała, a kiedy w jej życiu zaczęło się układać, przyszło kolejne wyzwanie i kolejny nowotwór. Pod koniec grudnia 2022 roku poinformowała, że ma raka prawego płuca i że jest po podwójnej operacji.
Katarzyna Grochola to kobieta sukcesu
Literatura zawsze była dla niej ucieczką i formą terapii. Przeżycia, z którymi musiała się zmierzyć, znalazły odzwierciedlenie w jej twórczości. Przełomem była powieść „Nigdy w życiu!”, która stała się bestsellerem i została zekranizowana, czyniąc z Grocholi jedną z najbardziej rozpoznawalnych pisarek w Polsce. Jej książki pełne są życiowych doświadczeń, autentycznych emocji i nadziei na lepsze jutro. Nic dziwnego, że tak wiele kobiet odnajduje w nich swoje własne historie.
Grochola - kobieta, która inspiruje
Katarzyna Grochola, która przeszła przez życiowe burze, stała się symbolem siły i determinacji. Jej historia to opowieść o transformacji, o tym, jak po najtrudniejszych doświadczeniach odnaleźć szczęście. Dziś inspiruje kobiety, by nigdy nie traciły wiary w siebie, udowadniając, że po każdej burzy wychodzi słońce.
Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź Stronę Kobiet codziennie.
