W nawrotach choroby był zupełnie innym człowiekiem. Wojciech Młynarski zmagał się z chorobą afektywną-dwubiegunową

Anna Moyseowicz
Wojciech Młynarski jest stawiany w jednym szeregu z innymi mistrzami pióra.
Wojciech Młynarski jest stawiany w jednym szeregu z innymi mistrzami pióra. Niemiec/AKPA
Muzykę, poezję i literaturę sztukę miał we krwi. Wojciech Młynarski wyrósł w atmosferze, która zakorzeniła w nim to, z czego później zasłynął – umiejętność władania słowem. Mistrz pióra, z wyczuciem muzyki, inteligencją i niezwykłą znajomością ludzkiej natury mierzył się jednak z problemami zdrowotnymi – cierpiał na chorobę afektywną-dwubiegunową.

Spis treści

Dzieciństwo Wojciecha Młynarskiego. Muzyka, sztuka i... kindersztuba

Wojciech Młynarski urodził się w Warszawie 26 marca 1941 roku. W jego rodzinie nie brakowało osób związanych ze sztuką, w tym z muzyką, choć jego rodzice nie zajmowali się zawodami artystycznymi. Warto jednak pamiętać między innymi o stryjecznym dziadku Emilu Młynarskim, kompozytorze oraz dyrygencie, o ciotce ze strony matki, która komponowała piosenki dla dzieci czy też o powiązaniach z samym Arturem Rubinsteinem. Gdy chłopiec miał dwa latka, jego ojciec zmarł na gruźlicę. Wówczas jego mama przeprowadziła się wraz z nim oraz z jego siostrą Basią do swoich rodziców.

Jak opowiadała w rozmowie z „Dziennikiem Bałtyckim” siostra Wojciecha, Barbara, gdy ten miał niecałe pięć lat, wyrecytował wierszyk:

– Obudź się pastuszku, już słońce wysoko, a ul na skrzypeczkach już gra, przez liście przenika ulowa muzyka, kaczuszki tam kwaczą kwa kwa.

Na pytanie mamy, skąd go zna, odpowiedział: „A, tak sobie mówię”. Mały Wojtuś miał nie tylko umiejętność rymowania, ale też dobry słuch muzyczny, lubił śpiewać ze swoją rodziną.

– W ogóle, jak pamiętam, wszyscy byli muzykalni. Były też takie wieczory, gdzie pan melorecytator Henryk Szadkowski deklamował i akompaniował sobie. Myśmy tego słuchali z wypiekami na twarzy – mówił Młynarski w Polskim Radiu.

Co ciekawe, jeździł też z grupą dzieci do Polskiego Radia, gdzie śpiewał w chórze do audycji „Z piosenką jest nam wesoło”, przygotowywanej przez jego ciocię Marię.

Wojciech dorastał. Wpojono mu nie tylko muzykę, ale i kindersztubę. Babcia uczyła go zasad dobrego wychowania, jak puszczania kobiety pierwszej przez drzwi czy też całowania w rękę.

Studia i kariera Wojciecha Młynarskiego. Zaczęło się od klubu studenckiego

Wojciech Młynarski jako szkołę ponadpodstawową wybrał Liceum Ogólnokształcące im. Tomasza Zana w Pruszkowie, a kolejno zdecydował się studiować polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Szybko zauważono jego talent. Działał w klubie studenckim, gdzie od Jana Pietrzaka otrzymał zadanie napisania programu kabaretowego pt. „Radosna gęba stabilizacji”. Szybko zdobył popularność. Pisał teksty piosenek, a z czasem zaczął je również śpiewać.

Młynarski jest autorem tekstów między innymi dla Maryli Rodowicz, Macieja Maleńczuka, Alicji Majewskiej, Ewy Bem czy też Zbigniewa Wodeckiego. To on napisał teksty między innymi do „Jesteśmy na wczasach” czy też „Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę”.

Rodzina Wojciecha Młynarskiego. Poznał przyszłą żonę, gdy był zaręczony z inną

Wojciech Młynarski poznał swoją przyszłą żonę Adriannę Godlewską jako student. W 1960 roku zorganizował w kawiarni swój wieczór kabaretowy. Co ciekawe, miał już wówczas narzeczoną. Podczas wieczoru poznał jednak o trzy lata starszą Adriannę, początkującą aktorkę, studentkę Akademii Teatralnej. Cztery lata po tym spotkaniu para wzięła ślub. Na świat przyszły ich dzieci: Agata, Paulina oraz Jan. Adrianna postawiła rodzinę na pierwszym miejscu, odkładając karierę na bok.

– Kochałam mojego męża, mój dom, moje dzieci, a poza tym uważałam, że skoro moim mężem jest genialny poeta, artysta, trzeba mu oszczędzić wszystkich codziennych kłopotów. Uważałam, że każdy może wyrzucać śmieci, ale nie każdy napisze piękny wiersz – mówiła w rozmowie z „Vivą”.

Wojciech Młynarski, rozwód i drugi ślub

Małżeństwo Wojciech Młynarskiego nie było jednak idealne, a uczucie wygasło. W dniu urodzin swojej żony, mężczyzna poinformował ją o decyzji o rozstaniu. Był wówczas 5 maja 1987 roku. Małżeństwo zorganizowało przyjęcie dla znajomych i przyjaciół. Wtedy też Młynarski poprosił żonę na bok i powiedział jej, że chce odejść. Poinformował, że zamieszka u przyjaciół i że ma do niego nie dzwonić.

W 2002 roku Młynarski poślubił Jadwigę. Rodzina artysty jednak nie zaakceptowała jego wyboru. Z czasem para się rozstała. Związek przetrwał rok, choć para rozwiodła się po siedmiu latach.

Wojciech Młynarski a choroba afektywna-dwubiegunowa

W 1972 roku Wojciechowi Młynarskiemu postawiono diagnozę – choroba afektywna-dwubiegunowa, zwana inaczej psychozą maniakalno-depresyjną czy też cyklofrenią. Artysta dostrzegał jednak objawy już wcześniej.

– Ja już w czasie pisania Henryka VI stwierdziłem objawy, które potem zdiagnozowano, że jestem chory na tak zwaną chorobę maniakalno-depresyjną. To znaczy, że mam okresy wzmożonego dobrego samopoczucia i mam okresy depresyjne. To choroba, którą się leczy i na którą choruję do dziś – mówił w książce „Dookoła Wojtek. Opowieść o Wojciechu Młynarskim” Dariusza Michalskiego.

W rodzinie Młynarskiego nie mówiło się wiele o chorobie.

– A co może myśleć sześciolatka, którą goni dorosły wielki mężczyzna? Musi przed nim uciekać najszybciej jak się da, jednocześnie szukając nory, żeby się bezpiecznie skryć. Mężczyzna ma obłęd w oczach, 190 cm wzrostu i jest jej ojcem. Uwielbianym. Ukochanym, super tatusiem, który teraz, nie wiedzieć czemu, goni ją i krzyczy, że jak ją złapie, to zabije – zwierzyła się Paulina Młynarska w wywiadzie dla „Wprost”.

Jak jednak dodała, nikt dzieciom nie wyjaśnił, że ich tata jest chory i co się z nim dzieje. Paulina przez kilkanaście lat była przekonana, że jej tato bywa złym człowiekiem. Poza tym wspomina go w okresach remisji jako człowieka ciepłego, opiekuńczego i wesołego.

– Tata chorował od bardzo dawna. Przez długi czas był to temat tabu, zresztą w Polsce bardzo długo nikt nie mówił na głos o chorobach psychicznych. Dowiedziałam się o tym, że choruje na chorobę afektywną dwubiegunową, gdy byłam już dorosła. Wcześniej wiedziałam, że żyje z nami człowiek o bardzo szerokim spektrum emocji od ekstazy do depresji, od niezwykłej intensywności do zapadania się w sobie. Szczerze i otwarcie rozmawiałam z nim o tym dopiero wtedy, gdy się nim opiekowałam i odwiedzałam w szpitalu. Kiedy zrozumiał naturę choroby, zaczął się skrupulatnie leczyć i wtedy funkcjonował dobrze – opowiadała z kolei Agata Młynarska w rozmowie z WP Kobietą.

Choroba Młynarskiego wstrzymywała także jego twórczość. Biorąc leki, nie był w stanie pisać, jednak bez nich choroba się zaostrzała.

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź Stronę Kobiet codziennie; Obserwuj StronaKobiet.pl!

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Kobieta

Polecane oferty
Wróć na stronakobiet.pl Strona Kobiet