DOMOWY obiad, który zbliża ludzi

Katarzyna Malinowska
Z oferty korzystają często turyści, którzy chcą spróbować domowych posiłków i zobaczyć, jak mieszkają krakowianie Michal Gaciarz / Polska Press
Marta Bradshaw z krakowskiego Salwatora wymyśliła Eataway 2,5 roku temu. Ta nowa forma spędzania czasu działa już w 30 krajach.

To o niebo lepsze niż wyjście do zwykłej restauracji. Ja już byłam na lunchu u Paolo z Włoch i na obfitym obiedzie u Miry z Korei. Teraz wybieram się do pary architektów. A wszystko - nie wyjeżdżając z Krakowa.

Co to jest Eataway? Jak się narodził? Jaka jest idea?

Marta Bradshaw: Pomysł narodził się trzy lata temu podczas mojej podróży z rodziną po Polsce. To był trudny, przeładowany turystami weekend. 15 sierpnia, święto Matki Boskiej Zielnej. Przejeżdżaliśmy przez miasteczka, w których było mnóstwo turystów i przepełnione restauracje. W Tarnowie zjedliśmy śniadanie, pojechaliśmy do Sandomierza na obiad. Staliśmy długo w kolejce po byle jakie, turystyczne jedzenie. W kolejnym miasteczku nacięliśmy się po raz kolejny. Pojechaliśmy nad jezioro i moja córka złowiła rybę. I wtedy wpadł mi do głowy pomysł: fajnie byłoby gdzieś w okolicy zjeść u lokalnych gospodarzy.

Ciekawe, że Ci to przyszło do głowy…

Jak wracaliśmy do Krakowa, zaczęło mnie nurtować pytanie, dlaczego nie ma takiej platformy internetowej. Może nie ma zapotrzebowania? Wrzuciłam na portale ogłoszenie: „Cześć, jestem Marta. Zapraszam na posiłek u mnie w domu. Gotuję polskie jedzenie. Jak masz ochotę, to się zapisz i przyjdź”.

Czyli zaczęłaś od siebie. Ile kosztował ten obiad i co podałaś?

Było co łaska. To nie było tak, że ja nagle wymyśliłam, że będę gotowała, bo gotuję całe życie. Prowadziłam dział kulinarny w anglojęzycznym portalu turystycznym. Moja babcia dużo gotowała, miała siedmioro dzieci. Mama była kucharką, więc mój zryw nie był spontaniczny. Wtedy przed tą pierwszą kolacją jeszcze nie wiedziałam, że stworzę Eataway. Przyszło dziesięć osób, a ja przygotowałam dziesięć dań. Stół się uginał! Trochę „zastaw się, a postaw się”. Umęczyłam się strasznie! Ale obiad był wspaniały! Ludzie od razu mówili o smaku i jakości potraw. Wszyscy byli bardzo zadowoleni. Postanowiłam, że będę urządzała kolejne obiady we środy. Spływały e-maile od chętnych. W kilka miesięcy ogarnęłam z pomocą męża Marka stronę na Wordpressie. To były początki Eataway.

Wyobraziłam sobie blok, w którym mieszka 20 rodzin i jest wśród nich babcia, która kocha gotować, ale nie ma dla kogo i jest smutna

Po co to zrobiłaś

Bo pamiętam, jak się czułam zrobiona w konia na owym weekendzie. Jeździsz po świecie, idziesz do knajpy i dostajesz odsmażanego kotleta. Pomyślałam, że nie ma lepszej reklamy jakiejkolwiek podróży jak superdoświadczenie z „lokalsami”, czyli ludźmi, którzy tam mieszkają i mają do zaoferowania prawdziwą kuchnie. Normalną, od serca. W uboższych krajach Europy ci ludzie dzielą się tym, co mają. A im bogatszy świat, tym większe zamknięcie. Ludzie odgradzają się murami. W Polsce dziewięciu na dziesięciu Polaków nie ufa obcym. Eataway to przełamuje.

Jaka była idea?

Przede wszystkim posiłek musi być w domu. Przyjmujesz ludzi u siebie, to jest ważniejsze niż samo jedzenie. Jedzenie jest pretekstem. Z drugiej strony ktoś, kto pracował w restauracjach Michelina, też może założyć u nas profil i gotować. To jest demokratyczna strona, każdy może się zapisać.

Czyli to coś więcej niż kosztowanie regionalnych potraw?

Szybko się okazało, że do projektu zapisały się osoby z obcych krajów mieszkające w Polsce. I zaczęli dzielić się swoją regionalną kuchnią: Mira z Korei, Sumona z Bangladeszu, Hinduski, Japonka, Paolo z Włoch - żeby wymienić tylko Kraków. Oni się dzielą tym, co potrafią. I nie ma znaczenia, czy to są uchodźcy czy emigranci. Niektórzy z nich mogą nic nie mieć, ale potrafią gotować.

Chodzi też w dużej mierze o integrację?

Zdecydowanie tak. Chodzi o spotkania ludzi. Ten projekt zbliża kultury i osoby. Przy stole dzieją się wspaniałe rzeczy. Nie ma chyba łatwiejszej drogi do poznania kultury innych krajów, nie wyjeżdżając do nich. Jak idziesz do Sheuli na kolację, to masz regionalne dania, regionalną muzykę, słuchasz o tradycji…

Tak było u Miry z Korei.

I to jest zdecydowanie ważniejsze od potraw. Ja to traktuję jako zbliżanie ludzi do siebie pod pretekstem jedzenia. Fajnie poznać się w domu, wokół stołu. Są ludzie, którzy bardziej cenią smak potrawy, ale to też dobrze.

Eataway istnieje w 30 krajach i w każdym większym polskim mieście. Ilu jest kucharzy w Krakowie?

Ponad stu. Projekt zaś jest w trzydziestu kilku krajach na całym świecie i skupia ośmiuset kucharzy. W tej chwili angażują się małe miasteczka, a nawet wioski.

Co dostanę, płacąc za posiłek - zaznaczam, że w menu na stronie możemy zobaczyć, że posiłek składa się z kilku dań plus deser, plus nierzadko wina - od 20 do 100 złotych?
Kilka dań, które widzimy w menu u danej osoby. U mnie są cztery. Często podaję śledzia na rozmaite sposoby na przystawkę. Polska zupą stoi, więc robię tradycyjną zupę, żurek lub na gęsinie. Mam na wsi wędzarnię. We środy przyjmuję na Salwatorze, a w soboty na wsi. Obok jest staw, gdzie kupuję świeże ryby. Podaję gęś, kaczkę, jagnięcinę - polską, domową kuchnię.

Marta Bradshaw założycielka portalu Eataway Michal Gaciarz / Polska Press

Przychodzą całe rodziny. A nawet całe wycieczki po naukę lepienia pierogów. Na wsi zawsze lepimy pierogi. Robię tradycyjne ciasta: sernik krakowski, szarlotkę. W zeszłym roku bawiłam się i robiłam lody, ale nie ryzykuję już. Serwuję grzyby, które kupuję na straganach. Te, co sama zbieram, to ja jem, kurki, podgrzybki… Często robię kaszotto: z trzech rodzajów kasz, pęczaku, gryczanej niepalonej, drobnej. Dorzucam soczewicę, gotuję, osobno robię sos grzybowy z białym winem, zabielam i dodaję gałąź rozmarynu oraz garść parmezanu. No i pietruszkę i skórkę cytrynową. Jeszcze nie miałam tu gościa, któremu by to danie nie smakowało.

Czy kucharzami są ludzie młodzi?

Para kucharzy architektów z Krakowa to ludzie po sześćdziesiątce. Wśród kucharzy są i kobiety, i mężczyźni w wieku 30, 40 lat. Inni mają poniżej trzydziestu lat. A wszyscy spotykamy się na Kleparzu na zakupach. Często w jednym dniu są cztery kolacje.

Czy Polacy, tacy nieufni, łatwo się zaangażowali w Eataway? To jednak jest przyjmowanie obcych ludzi pod swój dach i odwiedzanie innych, zupełnie obcych.

Młodzi ludzie i ci, którzy zjechali świat, nie mają z tym problemu. Oni często chodzą na egzotyczne kolacje. Na dwanaście osób u Miry jedenaście to byli Polacy. Starsi ludzie się boją. Na mojej kolacji pytają na przykład: A nie bałaś się, że tu przyjdzie masowy morderca?

Świat się zmienia. W zupełnie inny sposób budujemy teraz zaufanie. Strach czują ludzie, którzy nigdy nie wysunęli nosa poza własny dom. Nie podróżowali, nie mieli do czynienia z innymi kulturami. Oni się boją. I tracą na tym.

Jak zostać kucharzem w Eataway?

Nie chodzi o szpan i popisywanie się droga zastawą. Masz mały stolik w kuchni i krzesła - zaproś dwie osoby. Wszystko wychodzi na talerzu. Jak ktoś chce zarobić i kupi coś na przecenie, a poda za jakąś dużą kwotę, to to szybciutko wychodzi na talerzu - a goście oceniają on-line. Zatem budowanie zaufania jest bardzo ważne. Pytałaś, co to jest Eataway. Fachowo nazywa się to ekonomia współdzielenia. Wciąż powstają podobne lokalne projekty.

Masz jeszcze jakieś pomysły?

Tak. Często, kiedy gotuję, zostaje mi pół garnka zupy. I chętnie bym się tą zupą podzieliła, ale nie będę biegała po sąsiadach. Chcę, by sąsiedzi dzielili się konkretną usługą. Wyobraziłam sobie blok, w którym mieszka 20 rodzin i jest wśród nich babcia, która kocha gotować, ale nie ma dla kogo i jest smutna. Chciałaby podzielić się tym, co umie, a i sobie pomóc. Poznać ludzi, zarobić… Pracujemy nad tym, jak tych ludzi połączyć. Nazywa się to Neighbour Food. Każdy, wracając z pracy, mógłby odebrać w swoim bloku paczkę domowego jedzenia, ciasto, słoik dżemu. I symbolicznie za to zapłacić. W blokach ludzie często w ogóle się nie znają. A to może być ciekawa okazja, żeby się poznać.

Wideo

Materiał oryginalny: DOMOWY obiad, który zbliża ludzi - Plus Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3