Medycyna dyskryminuje kobiety. Nierówność płci sprawia, że są pomijane w badaniach i leczone w mniej skuteczny sposób. Skąd ten problem?

Anna Rokicka-Żuk
Anna Rokicka-Żuk
Choć kobiety stanowią nawet 30-50 proc. personelu medycznego, w badaniach naukowych są wciąż niedoreprezentowane.
Choć kobiety stanowią nawet 30-50 proc. personelu medycznego, w badaniach naukowych są wciąż niedoreprezentowane. morganka/123RF
Udostępnij:
Nierówności ze względu na płeć widać we wszystkich dziedzinach życia, nie wyłączając medycyny. Aż do lat 90. ubiegłego wieku kobiety wręcz pomijano w badaniach, a zalecenia odnośnie rozpoznania, leczenia i profilaktyki chorób formułowano na bazie prac nad organizmami męskimi. Tymczasem ze względu na odmienną biologię kobiety częściej zapadają na pewne schorzenia niż mężczyźni, mają inne objawy, skalę bólu czy reakcję na leki. By móc otrzymywać skuteczne terapie z mniejszą liczbą powikłań, kobiety potrzebują wyrównania szans.

Spis treści

Skąd biorą się nierówności ze względu na płeć?

Nierówności ze względu na płeć (ang. gender bias) to tendencja do odmiennego traktowania płci, co do dnia dzisiejszego przejawia się dyskryminacją osób płci żeńskiej. Zjawisko jest silnie związane z istnieniem tzw. płci kulturowej, czyli roli w życiu, którą trzeba pełnić, żeby społeczeństwo uznało daną osobę za kobietę czy mężczyznę. Rola ta wpływa na stereotypy dotyczące płci, a więc także standardy i oczekiwania społeczne.

Jednak w świecie medycyny różne traktowanie i uprzedzenia względem którejkolwiek płci nie powinny w ogóle mieć miejsca, a istniejące – i niemałe – różnice biologiczne między nimi powinny być brane pod uwagę zarówno we wstępnych fazach badań na zwierzętach, jak i w późniejszych próbach klinicznych z udziałem ludzi. Tak jednak nie jest. Można natomiast powiedzieć, że współczesna medycyna została sformułowana na podstawie badań obejmujących mężczyzn.

Istotne różnice w kobiecej i męskiej biologii

Kobiety i mężczyźni nie są tacy sami – ani pod względem biologii, ani psychiki. Kobiece zdrowie nawet w ostatnich dekadach traktowano jednak jako problem niszowy, chociaż płeć piękna stanowi połowę światowej populacji.

Tymczasem bycie kobietą zwiększa ryzyko rozwoju najtrudniejszych w leczeniu chorób. Te o podłożu autoimmunologicznym, które dotykają 8 proc. światowej populacji, w 78 proc. przypadków występują u kobiet.

U pań trzy razy częściej rozwija się reumatoidalne zapalenie stawów, a cztery razy częściej – stwardnienie rozsiane, które niszczy układ nerwowy. Inne schorzenia z tej grupy to m.in. Hashimoto, toczeń rumieniowaty układowy czy choroba Leśniowskiego-Crohna.

Kobiety stanowią 2/3 osób z chorobą Alzheimera. Są trzykrotnie bardziej zagrożone śmiertelnym zawałem serca niż mężczyźni. I co najmniej dwa razy więcej pań cierpi z powodu chorób przebiegających z chronicznym bólem, takich jak fibromialgia, zespół przewlekłego zmęczenia czy przewlekła borelioza.

Inne są też objawy chorób i stanów zagrażających życiu. Kobiety rzadziej obserwują u siebie „klasyczne” symptomy zawału serca, które określono na podstawie męskich badań. U pań rzadszy jest ból lub dyskomfort w klatce piersiowej, a częstsze inne dolegliwości, zwłaszcza duszności, nudności, wymioty czy ból pleców albo szczęki. Z badań wynika ponadto, że u kobiet choroby serca diagnozowane są 7-10 lat później niż u mężczyzn.

Stereotypy płciowe są mocno zakorzenione w praktyce lekarskiej. W przeprowadzonym w 2018 r. badaniu mężczyźni cierpiący z powodu przewlekłego bólu byli określani przez lekarzy jako „dzielni” lub „stoiccy”, natomiast kobiety – jako „emocjonalne” lub „histeryczne”.

Badanie to pokazało także, że lekarze częściej leczyli kobiecy ból będący rozpoznanym skutkiem zaburzenia psychicznego niż choroby fizycznej. Natomiast na podstawie ankiety sprzed 4 lat wykazano, że doktorzy i dentyści uważają, że kobiety przesadzają w ocenie swojego bólu. Tak było nawet wtedy, gdy 40 proc. wypowiadających się pracowników medycznych stanowiły kobiety!

Medyczne uprzedzenia wobec kobiet

Historia rozwoju medycyny i nauki w ogóle ma nikły udział kobiet, które przez wieki były też traktowane odmiennie od mężczyzn, a ich niezrozumiałe przypadłości często określano jako histerię. Termin ten oznacza „duszność maciczną” i został ukuty jeszcze w starożytności przez greckiego lekarza Hipokratesa w czasach, gdy kobieca biologia nie była znana.

Do dziś kobiety bywają nazywane histeryczkami, gdy prezentują niezrozumiałe lub nieadekwatne w ocenie lekarza objawy. Echa tych przekonań manifestują się także specyficznym podejściem lekarzy do pacjentek „trudnych”, na które nie działają popularne terapie lub które mają inne zdanie na temat swojej diagnozy. A różnice między płciami nie tylko mają prawo, ale często wręcz muszą istnieć, ponieważ kobiece organizmy są po prostu inne od męskich.

Braki w wiedzy medycznej na temat pań odbywa się kosztem zdrowia i życia kobiet. W ten sposób zamiast skuteczniej diagnozować i leczyć zaburzenia u pań, często mówi się im, że tak już mają i muszą z tym żyć, a zalecane im zmiany obejmują głównie styl życia.

Taką chorobą jest endometrioza, która dotyka nawet co 10. kobiety na świecie. Choć dziś nikt nie kwestionuje jej istnienia, wciąż uznawana jest nawet przez samych lekarzy za przerysowany problem – zwłaszcza, że metody stosowane w celu jej wyleczenia są nieskuteczne.

Należy też uzmysłowić sobie, że przez większość czasu różnice między kobiecym i męskim ciałem dostrzegano głównie odnośnie narządów płciowych, nie biorąc pod uwagę odmiennej gospodarki hormonalnej czy metabolizmu. Gdy na początku XX. wieku nastąpił rozwój endokrynologii, wciąż uważano, że inne narządy funkcjonują u obu płci tak samo. Późniejsza wiedza na temat cyklu miesiączkowego sprawiła jednak, że płeć żeńską badano jeszcze bardziej niechętnie – w wynikach było zbyt wiele zmiennych.

Dowiedz się więcej:

Problem dyskryminacji kobiet w badaniach

Większość postępów w medycynie zawdzięczamy badaniom męskiej biologii. Płeć ta od zawsze dominowała nie tylko wśród naukowców i lekarzy, ale także przedmiotów badań – od linii komórkowych, przez zwierzęta, po uczestników ludzkich. Dlatego na temat kobiecej biologii wiemy dzisiaj zdecydowanie mniej, czego niestety nie bierze się pod uwagę.

Skutki zaniedbań są opłakane. Choroby, które u kobiet objawiają się inaczej niż u mężczyzn, często pozostają nierozpoznane lub są diagnozowane nieprawidłowo. Schorzenia dotykające głównie płeć piękną są natomiast niedostatecznie zbadane, nieadekwatnie leczone, rzadziej wykrywane i identyfikowane.

Problem zaczęto zauważać już w latach 80. ubiegłego wieku, wtedy też powstało w Stanach Zjednoczonych pierwsze stowarzyszenie naukowców płci żeńskiej, które miało działać na rzecz lepszych badań medycznych dla kobiet m.in. we współpracy z Kongresem USA. Potwierdzeniem zaniedbań w dziedzinie leczenia kobiet był wydany w 1985 r. oficjalny raport US Public Health Service.

Przykłady zaniedbań i pomyłek można mnożyć. Już w latach 60. obserwacje na temat tego, że u kobiet rzadziej występują choroby serca do czasu spadku poziomu estrogenu po menopauzie, doprowadziły do badań, w których oceniano skuteczność terapii prewencyjnej za pomocą estrogenów. Wzięło w nich udział ponad 8,3 tys. mężczyzn – bez ani jednej kobiety.

Z kolei w badaniu pilotażowym przeprowadzonym przez amerykańskie Narodowe Instytuty Zdrowia (NIH) i Uniwersytet Rockefellera analizowano powiązania między otyłością a rakiem piersi i macicy, ale do udziału w badaniu nie zaproszono żadnej kobiety.

W rozpoczętym w 1958 r. badaniu Baltimore Longitudinal Study of Aging, które miało służyć „poznaniu normalnego procesu starzenia się u ludzi”, przez pierwsze 20 lat jego trwania również nie uwzględniano innej płci niż męska.

Badanie lekarzy Physicians’ Health Study, na bazie którego stwierdzono współcześnie, że codzienne przyjmowanie aspiryny zmniejsza ryzyko rozwoju chorób serca, przeprowadzono tylko i wyłącznie na grupie ponad 22 tys. mężczyzn.

W badaniu o nazwie MRFIT z 1982 r., poświęconym czynnikom związanym z dietą i aktywnością fizyczną w odniesieniu do profilaktyki chorób serca, wszyscy z 13 tys. uczestników byli płci męskiej.

Skutki nierówności płci dotyczą nie tylko praktyki medycznej, ale też farmaceutycznej. W przypadku wszystkich z 10 leków na receptę, wycofanych przez FDA z amerykańskiego rynku między 1997 i 2000 r. w związku z ciężkimi działaniami niepożądanymi, aż w 8 z nich było to związane z powikłaniami polekowymi stwierdzanymi u pań. W latach 2004-2013 zgłoszono ponad 2 miliony działań niepożądanych związanych z działaniem leków u kobiet, a tylko 1,3 miliona dla mężczyzn.

Konsekwencje nierówności płci w medycynie

Problem nierówności płci w medycynie został dostrzeżony i od 1993 r. prowadzone są działania, by zwiększać udział kobiet jako przedmiotu prac badawczych – po tym, gdy zwłaszcza panie w wieku rozrodczym były wyłączane szczególnie z wczesnych ich faz. W latach 70-90. uzasadnieniem do takich działań była ochrona ich płodności.

Włączając do badań tylko organizmy męskie, naukowcy często uzasadniali to brakiem wpływu cyklu hormonalnego na uzyskiwane wyniki dotyczące np. metabolizmu leków – a więc zauważali zasadnicze różnice biologiczne. W formułowanych wnioskach odmienności te były jednak ignorowane, a rezultaty prac poddawano ekstrapolacji, przez co w przypadku kobiet nie były one realne, a jedynie przewidywane.

Choć począwszy od lat 90. kobiety częściej włączano do badań, ich wyniki nie zawsze analizowano z podziałem na płeć. I chociaż sposób prowadzenia prac badawczych jest dzisiaj całkiem inny, w tych wstępnych wciąż bazuje się na męskich liniach komórkowych i zwierzętach laboratoryjnych. Dopiero od 2016 r. zaczęto w USA pilnować, by tak nie było – dzięki temu w wielu pracach uwzględnia się zbliżoną liczbę uczestników obu płci.

Wciąż jednak współczesne osiągnięcia medycyny nie zapewniają równych szans dla obu płci odnośnie dostępu do wczesnej i właściwej diagnozy, a także dostatecznego i prawidłowego leczenia objawów chorób. Zbyt często wpływa to na brak zaufania do lekarzy, rezygnację z terapii oraz zwiększone ryzyko powikłań i zgonu. Rozwiązanie tych problemów powinno być priorytetem dla świata medycznego.

Same kobiety nie powinny zapominać przy tym o istniejących nierównościach i domagać się lepszej diagnozy oraz opieki medycznej w sytuacjach, gdy dany problem jest dla lekarzy zbyt „trudny”. Niestety, obecna sytuacja wymaga od kobiet proaktywnej postawy, czyli samodzielnej edukacji i poszukiwań alternatywnych diagnoz i metod leczenia, gdy inne zawiodły. W świetle przedstawionych faktów zalecenia lekarzy formułowane na podstawie aktualnego stanu wiedzy o kobiecym zdrowiu w niektórych sytuacjach nie tylko można, ale wręcz trzeba kwestionować.

Polecamy także:

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Toksyczne warzywa, gdzie jest ich najwięcej?

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Strona Kobiet
Dodaj ogłoszenie