„Nie zarzucajmy dzieci od razu wieloma aktywnościami”. O tym, co dają zajęcia dodatkowe i jak je planować rozmawiamy z Michałem Szelągiem

Magdalena Konczal
Magdalena Konczal
Zajęcia dodatkowe. Jak dopasować je do konkretnego dziecka? Na co zwracać uwagę przy doborze zajęć pozalekcyjnych?
Zajęcia dodatkowe. Jak dopasować je do konkretnego dziecka? Na co zwracać uwagę przy doborze zajęć pozalekcyjnych? pixabay/ Mojpe
Zajęcia dodatkowe to czas, w którym dzieci mogą poszerzać swoje horyzonty czy raczej przykry obowiązek, zapełniający tylko i tak napięty uczniowski grafik? Nie ma jednej prawidłowej odpowiedzi na to pytanie. Planując zajęcia pozalekcyjne, warto jednak pamiętać o tym, że dziecko nie jest – jak mówi nasz rozmówca – naczyniem, które jedynie trzeba napełniać wiedzą. Z Michałem Szelągiem – dyrektorem programowym Fundacji Szkoła z Klasą – porozmawialiśmy o tym, co zajęcia dodatkowe mogą dać dzieciom, dlaczego są tak cenne w procesie edukacji oraz w jaki sposób mądrze je planować, by przynosiły realne korzyści młodym ludziom.

Czy warto zapisywać dzieci na zajęcia pozalekcyjne?
Warto, ale za każdym razem dobrze jest skonsultować tę decyzję z dzieckiem i starać się podążać za jego potrzebami. Robiliśmy taki program „Jesteśmy młodzi. O co nam chodzi?”, w trakcie którego dużo rozmawialiśmy z nastolatkami. Daliśmy im sporo wolności w doborze tematów, którymi chcą się zająć i przestrzeni na to, by sami zadecydowali, jak te projekty chcą zrealizować. Wyszły z tego naprawdę ciekawe inicjatywy.

Zebraliśmy całą masę doświadczeń. Po zakończeniu programu opublikowaliśmy je w formie raportu, który zatytułowaliśmy „Młodzi są zajechani”. Główny wniosek – młodzież ma bardzo dużo obowiązków, jest pochłonięta tym, co się dzieje w szkole, wyścigiem o dobre oceny i zmierzeniem się z oczekiwaniami ludzi dorosłych. A ci dorośli bardzo często traktują młodzież jak naczynia, które trzeba wciąż napełniać wiedzą. Czasami zapominają, że to też są ludzie, którzy mają różne potrzeby. Poza tym uczenie się nie polega jedynie na siedzeniu i czytaniu książek. W dzisiejszych czasach mamy naprawdę dużo innych opcji, można na przykład zdobywać kompetencje, grając w gry edukacyjne, czy uczyć się, oglądając filmy na YouTube.

Skąd wiedzieć, na jakie zajęcia pozalekcyjne zapisać dziecko? W przypadku nastolatków z pewnością jest łatwiej, bo oni mają już swoje pasje i wybrane dziedziny, w których chcą się rozwijać. A w jaki sposób odkryć u młodszych dzieci czy lepsze będzie zapisanie ich, np. na zajęcia sportowe, czy plastyczne?

Myślę, że jest to bardzo indywidualna sprawa. Ważne jest podążanie za pasjami dzieci. Niezależnie od wieku, możemy to z powodzeniem zaobserwować. Jeżeli nasze pociechy interesują się przyrodą, śpią z maskotką – dinozaurem – to może pójść właśnie w tym kierunku i pokazać im ten świat głębiej. Podobnie będzie z innymi dziedzinami, bądźmy mądrymi towarzyszami naszych dzieci i zachęcajmy ich do próbowania, testowania różnych ścieżek.

Trzeba być jednak uważnym, by nie zrazić młodego człowieka przez nadmiar zajęć lub wprowadzenie takich aktywności, które nie do końca odpowiadają jego możliwościom czy umiejętnościom.

Myślę też, że rodzice, którzy spędzają dużo czasu ze swoimi dziećmi bardzo dobrze wiedzą, czym one się interesują. Warto jest od najmłodszy lat dbać, żeby zajęcia dodatkowe miały praktyczny charakter, sprawiały dzieciom przyjemność oraz były czymś wartościowym. Istotne jest też to, by młodzi ludzie, już od samego początku uczyli się brania odpowiedzialności za swój proces uczenia się. Wówczas zajęcia dodatkowe nie będą się kojarzyły z przykrym obowiązkiem, ale z poszerzaniem swoich horyzontów i pomysłem na spędzenie wolnego czasu.

Czym innym są z kolei korepetycje, które zazwyczaj służą uzupełnianiu wiedzy typowo szkolnej…

Zdalna edukacja przyczyniła się do tego, że u uczniów i uczennic zaczęły pojawiać się braki, nie każdy odnalazł się w świecie online. Sporo osób nie przyswajało wiedzy tak skutecznie, jak w stacjonarnym trybie nauczania. W związku z tym mam wrażenie, że korepetycje znów przeżywają renesans. Nie jestem zwolennikiem, żeby dzieci chodziły równolegle do dwóch szkół – jednej tradycyjnej, a drugiej korepetycyjnej. Jednakże, jeżeli coś młodemu człowiekowi uciekło, to warto zachęcić go do tego, żeby dany temat nadrobił. Korepetycje nie są niczym złym, w momencie gdy nie jest ich zbyt wiele, pozwalają punktowo uzupełnić materiał i wrócić do szkolnego rytmu.

No właśnie, bo z jednej strony mamy zajęcia pozalekcyjne, które poszerzają zainteresowania dziecka, a z drugiej – dodatkowe lekcje, które służą nadrabianiu zaległości. Załóżmy, że dany uczeń nie jest dobry z matematyki, ale z kolei uwielbia plastykę. Lepszym pomysłem będzie zapisanie go na dodatkowe zajęcia, na których będzie ćwiczył liczenie czy malował?

Warto jest myśleć, że dziecko może być po prostu wystarczająco dobre z jakiegoś przedmiotu. Nie ma potrzeby doktoryzować się z matematyki, jeśli ten przedmiot nie sprawia trudności. Bo samo to, że dziecku idzie dobrze, nie musi oznaczać, że ta matma jest dla niego jakoś szczególnie interesująca. Wtedy nie ma sensu na siłę jeszcze bardziej poszerzać tej wiedzy, a lepszym pomysłem będzie poszukanie czegoś, co sprawi dziecku przyjemność, pokaże inny kierunek, bo może w tym matematyku drzemie tak naprawdę humanista.

Dzieci – szczególnie te najmłodsze – potrzebują także czasu na zabawę czy nudę. Kiedy jest więc dobry moment, by zapisać ucznia na zajęcia pozalekcyjne?
Nie jestem psychologiem, więc trudno mi określić, który moment będzie dla dziecka najlepszy. Uważam, że każdy czas może być dobry, jeśli tylko zrobimy to z umiarem i w odpowiedzi na potrzeby, które widzimy u dziecka. Oczywiście zdarzają się też sytuacje, które są absolutną przesadą, np. pięciolatek, który po kilku godzinach spędzonych w przedszkolu idzie na zajęcia z języka obcego, później ma ceramikę, a na końcu balet.

Jeśli mamy wątpliwości, czy nasze dziecko, mające np. 7 lat, już jest gotowe na zajęcia pozalekcyjne, to myślę, że nie powinniśmy zaczynać od czterech różnych zajęć – każdego z innej dziedziny, tylko wdrażajmy je pojedynczo i stopniowo. Znajdźmy jedne przyjemne zajęcia, prowadzone przez osoby, które potrafią pracować z dziećmi, żeby sprawdzić, czy naszemu synowi albo naszej córce podoba się na tych zajęciach, czy on/ona coś z nich wynosi, czy chodzi na nie chętnie.

A jak się nie spodoba?
Warto mieć też w sobie gotowość, że być może już po pierwszych zajęciach usłyszymy: „Nie podobają mi się. Nie chcę już na nie chodzić!”. I nie miejmy o to pretensji, przecież nie chcemy, żeby zajęcia pozalekcyjne były katorgą - poszukajmy wspólnie czegoś innego. Jeśli nie usłyszymy takiego komunikatu, warto wprost zapytać dziecko po kilku zajęciach, czy taka forma spędzania czasu była dla niego przyjemna, czego się nauczyło, co zapamiętało. Stały kontakt z młodym człowiekiem, niezależnie od tego, czy ma 7, czy 17 lat, jest niezwykle ważny.

Bądźmy otwarci na to, że dziecko może nam powiedzieć coś, co nie do końca się wpisuje w naszą wizję. Rodzice czasami chcą przelewać własne, czasem niespełnione plany na dzieci. Jest to niebezpieczne zjawisko, które może sprawić, że to, co miało ich rozwijać i sprawiać przyjemność, wcale nie będzie dla nich takim doświadczeniem.

Co robić w momencie, gdy dziecko któryś raz wraca z zajęć dodatkowych i mówi, np. „Ja już nie chcę grać na tym instrumencie”? W jaki sposób odkryć, czy jest to chwilowy moment rezygnacji, czy raczej podjęta decyzja, że syn czy córka rzeczywiście nie chce chodzić na te zajęcia?

Według mnie znów wszystko sprowadza się do dobrej komunikacji z dzieckiem. Rodzic będzie w stanie dobrze rozpoznać, kiedy ono czuje się źle, jest chwilowo przemęczone i stąd płynie chęć zrezygnowania z zajęć. Być może krótkie wakacje czy przerwa w zajęciach wszystko naprawi i później dziecko chętniej wróci do zajęć. Niekiedy będzie to narastający bunt i nietrafienie w zainteresowanie i potrzebę, którą ma młody człowiek. Otwarta komunikacja z dzieckiem i dawanie mu możliwości mówienia tego, co uważa na temat danych zajęć, są bardzo ważne.

Ja przez swoich rodziców byłem bardzo mocno mobilizowany do tego, żeby uczyć się języka angielskiego. Pamiętam, że będąc dzieckiem, bardzo tego nie doceniałem. Buntowałem się przed tymi zajęciami, czasami z nich rezygnowałem i chodziłem na wagary. Najwidoczniej potrzebowałem takiego okresu w swoim życiu, ale po jakimś czasie sam doszedłem do wniosku, że to jest coś, co lubię i będzie mi potrzebne w życiu. Zacząłem też tę wiedzę praktycznie wykorzystywać np. w czasie zagranicznych wakacji – to jest też bardzo ważny element.

A w szkole często brakuje wykorzystania określonej wiedzy w praktyce…
Młodym ludziom trudno jest sobie wyobrazić, czy sinus i cosinus im się kiedyś do czegoś przyda w prawdziwym życiu. Warto jest z nimi rozmawiać, nie tylko na matematyce, ale na każdym przedmiocie i w każdej aktywności pokazywać różne praktyczne zastosowania. Dajmy młodym ludziom taką możliwość, by z wiedzy, którą zdobyli w szkole lub na zajęciach pozalekcyjnych, korzystali w codziennym życiu, np. w komunikacji czy zabawie z rówieśnikami.

Ale powtórzę – jedną z ważniejszych rzeczy jest odpowiednia komunikacja z młodym człowiekiem, wspólne ustawianie planów i terminów. Kluczowe jest również mądre stawianie granic, które pozwolą, żeby to doświadczenie było przyjemne i przynosiło korzyści.

O jakich strategiach warto pamiętać, planując dziecku zajęcia dodatkowe w nowym roku szkolnym?
Po pierwsze: mniej znaczy więcej. Warto skupić się na jednym lub dwóch tematach, które odpowiadają na zainteresowania młodego człowieka czy potrzeby związane z uzupełnianiem wiedzy szkolnej. Jeżeli z czasem pojawi się przestrzeń, żeby uzupełnić to o kolejny temat, mamy taką możliwość. Ważne jest testowanie i sprawdzanie tego rozwiązania w czasie, a nie zarzucenie ucznia od razu wieloma zajęciami.

Po drugie: uwzględnijmy głos młodych ludzi. Człowiek znacznie bardziej zaangażuje się w dane przedsięwzięcie w sytuacji, w której damy mu możliwość decydowania i podzielenia się z nim odpowiedzialnością. Jeżeli to on zdecyduje czego, kiedy i w jaki sposób będzie się uczył, to poczucie wpływu zwiększy także jego zaangażowanie.

Po trzecie: pamiętajmy, że ten plan, który podejmiemy 1 września, można zmieniać. Młody człowiek (a pewnie im młodszy, tym bardziej), powinien mieć środowisko, w którym będzie mógł sprawdzać i doświadczać. Nie róbmy tak, że np. dajemy dziecku gitarę i ono czuje się niejako zmuszone do tego, żeby grać na tym instrumencie. Warto by mogło spróbować także gry na flecie czy fortepianie. We wrześniu możemy ustalić wspólnie jakąś propozycję, prototyp, nad którym będziemy pracować i go modyfikować, by dojść do rozwiązań, które okażą się rozwojowe dla dziecka i nie będą budowały złych skojarzeń z procesem uczenia się.

- - -

„Nie zarzucajmy dzieci od razu wieloma aktywnościami”. O tym, co dają zajęcia dodatkowe i jak je planować rozmawiamy z Michałem Szelągiem
Archiwum prywatne Michała Szeląga

Michał Szeląg – dyrektor programowy Fundacji Szkoła z Klasą, trener, koordynator programów edukacyjnych polskich i międzynarodowych m.in. Szkoła z Klasą i Wartość dodana. Autor materiałów edukacyjnych i koncepcji programów kierowanych do nauczycieli i nauczycielek wszystkich poziomów. Absolwent Szkoły Trenerów Organizacji Pozarządowych, projektuje i prowadzi szkolenia dla rad pedagogicznych. Współtworzy strategię komunikacyjną FSZK. Wierzy w skuteczność metody design thinking, która w centrum stawia potrzeby odbiorców. Z wykształcenia marketingowiec interesuje się reklamą, szczególnie społeczną, mediami i polityką. Wielki fan idei DIY (ang. do it yourself), w wolnych chwilach majsterkuje, gotuje i jeździ na rowerze.

Fundacja Szkoła z Klasą jest organizacją pozarządową zajmująca się edukacją, której programy od wielu lat są obecne w szkołach podstawowych i liceach. Wspieramy szkoły w zmianie, tak by lepiej przygotowywały uczniów i uczennice do wyzwań współczesnego świata, uczyły sprawczości, odpowiedzialności za siebie i innych, uważności i współpracy. Prowadzimy bezpłatne programy edukacyjne dla szkół, nauczycieli i nauczycielek, dyrektorów i dyrektorek. Szczegóły na stronie Szkoły z Klasą.

Na początek roku szkolnego przygotowaliśmy poradnik dla rodziców. Przez cały wrzesień publikować będziemy materiały, które przybliżą najważniejsze tematy, o których rozmawiają rodzice. Znajdziecie głosy ekspertów, komentarze pedagogów i badania na temat szkoły, zajęć pozalekcyjnych, komunikacji na linii dziecko - rodzic - szkoła. Zapraszamy!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wildlife Photographer Of The Year 2022

Materiał oryginalny: „Nie zarzucajmy dzieci od razu wieloma aktywnościami”. O tym, co dają zajęcia dodatkowe i jak je planować rozmawiamy z Michałem Szelągiem - Strefa Edukacji

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na stronakobiet.pl Strona Kobiet
Dodaj ogłoszenie