Obiady o 9.20, za mało jogurtów, a w sklepikach niezdrowe napoje

Agnieszka Jędrzejczak
Agnieszka Jędrzejczak
Archiwum
Co piąty uczeń ma problem z otyłością i nadwagą. NIK krytykuje szkoły: W sklepikach dominuje niezdrowe jedzenie, a na stołówkach za mało jest owoców oraz warzyw.

Emilka to uczennica VI klasy. Waży ponad 80 kg. Nie przejmowała się tym, dopóki dzieci nie zaczęły dokuczać jej i wytykać palcami. A to sytuację pogorszyło, bo przez taki stres dziewczynka zaczęła objadać się słodyczami jeszcze bardziej. Rodzice za późno zareagowali i poszli po pomoc do specjalisty.

Takich dzieci jest coraz więcej. Na leczenie do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi trafia coraz więcej nastolatek ważących ponad 100 kg. Zajadają się pizzą, chipsami, piją słodzone napoje, siedzą godzinami przed komputerem i tyją.

W szpitalu specjaliści robią, co mogą, by przetłumaczyć im i ich rodzicom, że taki styl życia będzie skutkował dużymi problemami ze zdrowiem, ustalają nawet gotową zdrową dietę, ale dzieci i tak po powrocie do domu wracają do swoich niezdrowych nawyków. Lekarze podkreślają, że najważniejsze jest podejście rodziców, którzy nie dbają o odpowiednią dietę najmłodszych.

Problem z otyłością i nadwagą wśród dzieci jest dziś tak duży, że zainteresowała się nim nawet Najwyższa Izba Kontroli.
Przerwy obiadowe w szkołach są zbyt krótkie i zbyt wczesne, posiłki często nie spełniają norm żywieniowych, a w części sklepików szkolnych wciąż dostępne są niezdrowe produkty - alarmuje Najwyższa Izba Kontroli w opublikowanym przed weekendem raporcie.

W roku szkolnym 2015/2016, odsetek uczniów z nieprawidłową masą ciała wyniósł aż 22 procent, czyli dotyczył co piątego dziecka. A w ciągu czterech ostatnich lat wzrósł on o ponad pięć punktów procentowych. Nie pomagają nawet programy promujące zdrowe żywienie i działania edukacyjne kształtujące zdrowe nawyki wśród uczniów.

- Chociaż w szkołach prowadzone były ogólnopolskie programy promujące zdrowe żywienie i działania edukacyjne kształtujące prawidłowe nawyki żywieniowe wśród uczniów, nie zatrzymały one tej niebezpiecznej tendencji - przyznaje Krzysztof Kwiatkowski, prezes NIK-u.

Skuteczność programów żywieniowych „Mleko w szkole” oraz „Owoce i warzywa w szkole” - jak zauważa NIK - osłabiał brak urozmaicenia produktów. W programie „mlecznym” uczniowie dostawali wyłącznie mleko, choć zakłada on także dostarczanie do szkół jego przetworów, np. jogurtu czy twarogu.

- Nie realizowano również bardzo ważnego założenia programów, czyli spożywania otrzymanych produktów w szkole - dodaje prezes NIK-u.

Owoce i warzywa w szkole zawsze zjadało zaledwie 10 proc. uczniów, a mleko wypijało tylko 12 proc. Za to w sklepikach szkolnych wciąż dostępne były niezdrowe produkty, jak np. napoje izotoniczne z informacją na etykiecie, że mogą mieć „szkodliwy wpływ na aktywność i skupienie uwagi u dzieci”.

- W 2015 roku rozpoczęto akcję eliminacji „śmieciowego jedzenia” ze szkolnych sklepików, ale na skutek nasilonych protestów uczniów i ich rodziców, znacznie złagodzono przepisy dotyczące jedzenia w szkole. Co jest najlepszym przykładem na to, że wielu rodziców nie ma świadomości wpływu spożywanych pokarmów na stan zdrowia ich dzieci - alarmuje dr Alina Durko, gastrolog i pediatra z Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi.

To tam coraz częściej trafiają dzieci z otyłością oraz nadwagą. Szpital u każdego hospitalizowanego dziecka przeprowadzana ocenę stanu odżywienia, która ma wyodrębnić dzieci z takimi problemami. Specjaliści badają też wpływ otyłości na stan zdrowia dziecka m.in. na predyspozycję do wystąpienia nadciśnienia i cukrzycy.

- Najczęściej problemy z nadwagą i otyłością mają dzieci w wieku 11-12 lat (17,9 proc.). Odsetek ten maleje wraz z wiekiem (13 lat-14,5 proc., 15 lat - 12,1 proc.). Jest istotna przewaga chłopców z nadwagą i otyłością nad dziewczętami i to we wszystkich grupach wiekowych - dodaje dr Alina Durko.

W szpitalu dzieci dostają fachową pomoc, ale niewiele z nich zmienia tryb życia, skutkujący obniżeniem masy ciała. Większość utrzymuje nadmierną wagę, pomimo nawet wizyt u dietetyka. Zdaniem NIK-u wpływ na to mogą mieć szkoły, w których nie są przestrzegane nawet pory wydawania posiłków. W niektórych placówkach dzieci zjadały obiady już od godziny 9.20, albo od 10.10. Co więcej, w szkolnych jadłospisach była zbyt duża zawartość białka i węglowodanów, a przede wszystkim tłuszczów.

Wideo

Materiał oryginalny: Obiady o 9.20, za mało jogurtów, a w sklepikach niezdrowe napoje - Plus Dziennik Łódzki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie